Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wróblewski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wróblewski. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 sierpnia 2016

Inowrocław

Dnia 7 sierpnia, w rocznicę 75 urodzin Jerzego Wróblewskiego - jednego z najwybitniejszych twórców polskiego komiksu, autora niezapomnianej serii komiksowej „Kapitan Żbik” oraz autora nasyconego niebanalnym humorem „Binio Billa”, zapraszamy na spotkanie autorskie poświęcone biografii artysty – „Jerzy Wróblewski okiem współczesnych artystów komiksowych”. Autorem pracy o życiu i twórczości urodzonego w Inowrocławiu rysownika jest Maciej Jasiński, bydgoski twórca scenariuszy komiksowych. Książka zawiera materiały pochodzące ze zbiorów rodzinnych, listy, szkice i rysunki mistrza nigdzie do tej pory nie publikowane. Warto wspomnieć, że 26 maja 2011 r. inowrocławscy radni podjęli uchwałę w sprawie nadania jednej z ulic miasta imienia Jerzego Wróblewskiego.

 Na to wyjątkowe spotkanie zapraszamy 7 sierpnia, o godz. 16:00 do kawiarni „Róże Fiołki i Aniołki” (sala różana), ul. Królowej Jadwigi 25, Inowrocław. Wstęp wolny. Spotkanie poprowadzi inowrocławski artysta rysownik Jarosław Wojtasiński.

czwartek, 9 czerwca 2016

Urodzony, żeby rysować.


Kolejna publikacja poświęcona Jerzemu Wróblewskiemu, owoc wieloletnich badań Marcina Jaworskiego.

piątek, 20 maja 2016

Wyborcza - Wróblewski - Jasiński


Rozmowa z Maciejem Jasińskim na łamach bydgoskiego dodatku „Gazety Wyborczej”.

wtorek, 10 maja 2016

Już jest!



Przeczytałem i obejrzałem niemal jednym tchem. Dobra i ważna robota Macieja Jasińskiego. Polecam!

piątek, 8 kwietnia 2016

Binio Bill kręci western i ... w kosmos!

                                        
Więcej...

środa, 25 maja 2011

Ulica Jerzego Wróblewskiego w Inowrocławiu


Jerzy Wróblewski przy rozłożonych planszach komiksu z serii „Kapitan Żbik”. Prawdopodobnie 1977 rok.
26 maja inowrocławscy radni podejmą uchwałę w sprawie nadania jednej z ulic miasta imienia Jerzego Wróblewskiego.

W uzasadnieniu uchwały prezydent Inowrocławia napisał:

Z wnioskiem o nadanie nazwy ulicy, o której mowa w § 1 uchwały, wystąpiła do Prezydenta Miasta Inowrocławia Komisja Statutowa i Nazewnictwa.

Jerzy Wróblewski urodził się 7 sierpnia 1941 r. w Inowrocławiu. Był rysownikiem i autorem komiksów. Debiutował już w 1959 r. w popularnej bydgoskiej popołudniówce „Dzienniku Wieczornym”, publikując sensacyjne opowieści rysunkowe. Był wtedy uczniem Liceum Plastycznego. Przez następne dwadzieścia lat "Dziennik Wieczorny" opublikował ponad siedemdziesiąt historyjek Wróblewskiego. W 1969 r. wydał pierwszą część komiksu „Kapitan Żbik”, a od 1973 r. przejął całkowicie serię, tworząc w sumie trzydzieści „kolorowych zeszytów”.

Równolegle tworzył komiksy do magazynu „Relax”. Wróblewski publikował w „Relaksie” niemal przez cały czas istnienia magazynu. Po latach rysowania dla „Dziennika Wieczornego” był mistrzem westernu. Do swej ulubionej konwencji powrócił w „Świecie Młodych”, gdzie zupełnie inną, humorystyczną kreską kreślił perypetie dzielnego szeryfa Binio Billa.

Zmarł 10 sierpnia 1991 r. w Bydgoszczy. Pochowany jest w rodzinnym grobowcu na cmentarzu parafii Zwiastowania Najświętszej Marii Pannie w Inowrocławiu.


 Pełen tekst uchwały.

Uroczyste odsłonięcie tablicy odbędzie się najprawdopodobniej już 11 czerwca podczas Dni Inowrocławia i będzie połączone z wystawą prac Jerzego Wróblewskiego.

sobota, 23 kwietnia 2011

Tajemnice Wyspy Wielkanocnej


Pierwotna wersja okładki.

Z okazji Świąt Wielkanocnych prezentujemy okładkę komiksu „Tajemnica Wyspy Wielkanocnej” narysowaną przez Jerzego Wróblewskiego. Jest to pierwsza wersja okładki, która została niestety odrzucona przez wydawnictwo. Dlaczego tak się stało? Trudno powiedzieć. Być może komuś w biurze cenzury źle kojarzyły się te zakute łby widoczne na niej oraz charakterystyczna pozycja wskazująca, że rzeźby wkrótce się przewrócą. A może ktoś w wydawnictwie uznał, że jest na niej za mało postaci, a jak wiadomo postacie na okładce to cecha charakterystyczna komiksu wydawanego w PRL. Stało się to, co się stało. Zamiast znakomitej pierwszej wersji okładki, do sprzedaży trafiła druga, wykonana zapewne ściśle według wskazówek wydawnictwa. Oryginał pierwszej wersji pozostał zaś w domu Jerzego Wróblewskiego, dzięki czemu możemy go zaprezentować na blogu.

Wersja ostateczna.
Życzymy radosnych i kolorowych Świąt wszystkim czytelnikom bloga oraz miłośnikom twórczości Jerzego Wróblewskiego.

piątek, 1 kwietnia 2011

Binio Bill i Gwiazdy – Jaszczu, Kurt, Titos2k


Bohaterami dzisiejszej prezentacji biniowych trybutów są trzej artyści, których grafiki szczęśliwie znalazły się na stronach broszurki  „Binio Bill... I Gwiazdy” Szczęśliwie, bo są bez wątpienia jej bardzo cennymi składnikami a w przypadku Tomka Zycha, określenie „szczęśliwie” dotyczy także faktu, że jego praca dotarła do mnie dosłownie w ostatniej chwili.

Piotr „Jaszczu” Nowacki bez cienia wahania odpowiedział na zaproszenie do udziału w publikacji, której pojawienie się na „Bydgoskiej Sobocie z Komiksem” nie było jeszcze w stu procentach pewne. Mało tego, chociaż proponowałem mu wykorzystanie ilustracji, którą narysował jeszcze w 2009 roku (a oryginał podarował firmie BB Team), Piotrek odpisał: „Na rzecz tak znakomitej publikacji przygotuję z przyjemnością nową graficzkę, albo nawet jakąś jednoplanszówkę...” - i jak tu nie kochać tego gościa!

Ilustracja - Piotr „Jaszczu” Nowacki
Plansza z Biniem, którą ostatecznie przesłał, kryła w sobie kolejną niespodziankę! Jak widać na załączonym obrazku, Jaszczu postanowił dać upust swojej kolejnej (poza twórczością J. Wróblewskiego) fascynacji i zaproponował scenkę z ducha i formy bliską innemu znanemu bydgoszczaninowi, Mistrzowi Butenko!

Ilustracja - Kamil „Kurt” Kochański
Do kreski Kamila „Kurta” Kochańskiego „poczułem miętę” od chwili pojawienia się jego plansz na łamach „Produktu” i do dzisiaj z ciekawością wyczekują wszelkich nowinek, które wrzuca na swojego bloga lub do galerii na deviantART. Wielka szkoda, że Kurt trochę zaniedbuje branżę komiksową z powodu swojej pracy nad grami dla Pastel Games i filmami animowanymi (m.in. „Jeż Jerzy”), ale taki to już jest los, komiksiarzy. Pomysł by na jego grafice Binio Bill wystąpił razem z zombiakami kupiłem w ciemno i z wielkim entuzjazmem. I stało się, efekt jest po prostu świetny!

Ilustracja - Tomek „Titos2K” Zych
Last but not least, w dzisiejszym odcinku „tańca z gwiazdami” jest Tomek Zych, dobrze znany jako Titos2k. Jak już wspomniałem Binio w wykonaniu Tomka załapał się na publikację w broszurce dosłownie rzutem na taśmę. Bardzo nas to ucieszyło, bo w ten sposób dostaliśmy słodziutki, lemoniadowy, nasycony kolorami obrazek... Dokładnie w tym charakterystycznym, cartoonowym stylu, do jakiego już zdążył nas przyzwyczaić. Zerknijcie sobie koniecznie na galerię rysunków i projektów Tomka, bo jest, czym oko nacieszyć.

Bardzo dziękujemy!

piątek, 25 marca 2011

Binio Bill i Gwiazdy – Krl, Śledziu, Graphicus


Do najbardziej udanych akcentów tegorocznej Bydgoskiej Soboty z Komiksem można zaliczyć publikację broszury „Binio Bill... I Gwiazdy”. Papierowa emanacja naszego cyklu rozchodziła się jak ciepłe bułeczki, ale oczywiście nie wszyscy chętni będą mogli ją zdobyć.

Ruszamy, zatem z prezentacją kolejnych trybutowych ilustracji i by nazbyt nie dręczyć wszystkich zainteresowanych autorów i fanów Binio Billa zdecydowaliśmy się na pokazywanie kilku ilustracji jednocześnie. Dzisiaj przedstawiamy świetne rysunki Karola Kalinowskiego i Michała Śledzińskiego, którymi zdążyli się już pochwalić na swoich poletkach (1, 2). Oba znalazły się w broszurce przygotowanej na BSzK 2011 a grafika Śledzia trafiła nawet na rozkładówkę, bo szkoda nam było radykalnie pomniejszać ilustrację wykonaną tak drobną kreską.

Ilustracja - Karol „Krl” Kalinowski
Czy jest sens pisać choćby skrótową informację o tych twórcach? Chyba nie. Obaj są świetnie znani w komiksowym światku i również poza nim, a jeżeli ktoś naprawdę o nich jeszcze nie słyszał, to i tak lepiej by zapoznał się z tym, co bez trudu można znaleźć na ich temat w internecie. Blogi KRL`a i Śledzia poprowadzą was do wielu ciekawych miejsc.

Ilustracja - Michał „Śledziu” Śledziński
Autorem kolejnej ilustracji jest Bartek „Graphicus” Kuczyński. Bartek rysował Binia z myślą o naszej publikacji, ale niestety nie udało nam się zgrać w odpowiednim czasie, dlatego Jego hołd dla Mistrza Wróblewskiego i jego sztandarowej postaci w niej się nie znalazł.

Ilustracja - Bartek „Graphicus” Kuczyński
Informacje o Graphicusie można znaleźć na jego blogach: Arctic, Miejsce na poddaszu oraz na Graphicusowej Stronie Komiksowej. Bartek jest absolwentem Akademii Medycznej w Poznaniu i już w trakcie studiów publikował swoje rysunki w uczelnianym pisemku. Chociaż rysowanie nie jest Jego zawodem, coraz częściej możemy spotkać jego prace w różnych publikacjach komiksowych.

Bardzo dziękujemy, Panowie!

wtorek, 8 marca 2011

Binio Bill... I Gwiazdy


To tytuł broszury, która dzięki wsparciu Urzędu Miasta Bydgoszczy pojawi się na tegorocznej Bydgoskiej Sobocie z Komiksem. Otrzyma ją każdy, kto przybędzie do Bydgoszczy na imprezę!

Projekt okładki: Andrzej Janicki - Rysunek: Jerzy Wróblewski
Co znajdziemy w środku? Oczywiście Binio Billa w różnych odsłonach, narysowanego przez kilkunastu autorów: Łukasza Ciaciucha, Andrzeja Janickiego, Karola „KRL-a” Kalinowskiego, Szymona Kaźmierczaka, Kamila „Kurta” Kochańskiego, Jacka Michalskiego, Piotra „Jaszczu” Nowackiego, Dariusza „Pałę” Palinowskiego, Jacka Przybylskiego, Krzysztofa „Krisa” Różańskiego, Michała „Śledzia” Śledzińskiego, Krzysztofa Trystułę, Janusza Wyrzykowskiego, Tomasza Zycha.

Bardzo się cieszymy, że cykl „Binio Bill i Gwiazdy” zaledwie rozpoczęty na blogu będzie miał swoją papierową wersję. Blogową galerię będziemy sukcesywnie uzupełniali o wszystkie nadesłane do nas prace.

Ósmy marca jest oczywiście Dniem Kobiet i z tej okazji życzymy Paniom (zwłaszcza tym, które kochają komiksy) wszystkiego najlepszego. Nie jest to jednak jedyna okazja do świętowania. Nasz znakomity kolega, Jacek Michalski... Obchodzi dzisiaj 47 urodziny!!! Jacku, STO LAT i realizacji wszystkich komiksowych i niekomiksowych marzeń!!!

W ten szczególny dzień przedstawiamy jedną z tych ilustracji, które znalazły się broszurce, autorstwa Jacka Michalskiego.

Ilustracja: Jacek Michalski
W gronie bydgoskich komiksiarzy żartujemy sobie niekiedy, że wykreowana przez Jerzego Wróblewskiego tradycja nakazuje nam popełnić jakiś komiksowy western. Jacek Michalski, dzisiejsza Gwiazda naszego cyklu, kilkukrotnie inspirował się światem dzikiego zachodu. Western był jednym z częstych tematów historyjek, które rysował długopisem w szkolnych zeszytach, ale i znacznie później m.in. w trakcie służby wojskowej, gdzie powstawał „Roy”, regularnie wywieszany na gazetce ściennej i opublikowany ostatecznie w 1989 roku (wyd. Akar). Wpływ westernowej stylistyki można bez wysiłku odnaleźć również w innych komiksach Jacka Michalskiego.

czwartek, 3 marca 2011

20 - lecie „Awantury” - Okiem fana


Ilustracja: Marcin Chudzik
  Piątka zapaleńców postanowiła zmienić szare, zacofane i bardzo dalekie od ich wyobrażeń oblicze polskiego komiksu na wzór tego, którym zachwyciła się po lekturze zachodnich magazynów i albumów komiksowych. Z numeru na numer „Awantura” krzepła i stawała się rozpoznawalna na polskim rynku. Rozwój był widoczny i co potwierdza się w zapowiedziach redakcji, zmierzał w bardzo słusznym kierunku. Niestety, rysownicy nie mieli szczęścia do sponsorów. Ukazały się tylko cztery numery pisma. O narodzinach „Awantury” i ciekawostkach związanych z magazynem mogliśmy poczytać w kilku odsłonach - wspomnieniach, napisanych przez Andrzeja Janickiego, Karola Wiśniewskiego i Krzysztofa Różańskiego (na jego własnym blogu). Ja, chciałbym zwrócić uwagę na historię, która się działa obok.

 W 1990 r. George Bush (senior), rozprawiał się na irackiej pustyni z polskimi czołgami należącymi do Saddama Husajna. Trwała wojna o Kuwejt. Była to pierwsza wojna (operacje „Pustynna Burza”, „Pustynny Miecz” i „Nagły Grom”) relacjonowana na żywo przez najważniejsze telewizje świata. Wojska koalicyjne pokonały złego dyktatora wiosną 1991 r.

 Tymczasem w Polsce, jesienią 1991 roku magazyn „Awantura” zakończył swój prasowy żywot. Poza tym - Milicja była już Policją, zamykano zakłady pracy, przedszkola, szkoły zakładowe a tuż obok, zupełnie niespodziewanie rodziły się ogromne fortuny. Prezydent RP, Lech Wałęsa miał swoją „Wojnę na górze” i wyrzucał z kraju radzieckie wojska. W kinach triumfowały oskarowe filmy: „Tańczący z wilkami” Kevina Costnera i świetny „Dick Tracy” Warrena Beatty. W tym roku był jeszcze niezniszczalny „Kevin sam w domu”, „Wojownicze Żółwie Ninja”, „Pamięć absolutna”... A wśród krajowych produkcji straszył (niskim poziomem) „Powrót Wilczycy” Marka Piestraka i całkiem realną grozą „Korczak” Andrzeja Wajdy. Wielki marsz ku sławie rozpoczął również Andrzej Sapkowski, publikując pierwszy zbiór opowiadań o „Wiedźminie”.

 Nasz, wygłodzony przez lata, rodzimy rynek komiksów żarłocznie pochłaniał przygody „Thorgala” i „Szninkiela” spółki Van Hamme - Rosiński, „Wieczną wojnę” Haldemana i Marvano, „Asteriksa” Goscinnego i Uderzo, Batmana w „Zabójczym żarcie” Alana Moora i Briana Bollanda...

 Młode wilki z Bydgoszczy (i nie tylko), też starały się mocno kąsać czytelników. Do dziś zwraca uwagę szata graficzna „Awantury”, chociaż dwadzieścia lat temu nie było mowy o komputerowym składzie, a redaktorzy korzystali jedynie ze swoich manualnych zdolności. Pismo miało lakierowaną okładkę, dobry papier, (który nie pożółkł mimo upływu 20 lat). Strony są solidnie spięte nie wylatują, jak to ma miejsce m.in. we współczesnych wydaniach miesięcznika „Star Wars”. Dzięki takim osobom jak: Jerzy Szyłak, Witold Tkaczyk, Tomasz Marciniak, mocną stroną pisma była również publicystyka przybliżająca polskim czytelnikom świat komiksu zachodniego.

 A jak same historie? Bez fajerwerków, ale bronią się do dzisiaj. W warstwie graficznej, najgorzej prezentuje się wykonana pospieszną, nazbyt szkicową kreską „Księga przejść” Romana Maciejewskiego. Ciekawie rozwijało się milutkie fantasy Krzysztofa Różańskiego „Oxana”, (w trzecim numerze możemy podziwiać tytułową heroinę w kąpieli:). Tu jednak można się czepiać koloru i mało odważnej kreski. „Polowanie” Witolda Tkaczyka i Andrzeja Janickiego rozgrywające się po wojnie atomowej, robiłoby wrażenie do dziś, gdyby nie zbyt patetyczny język. „Stalowa Twierdza” będąca w całości autorstwa Janickiego, zdradzała jego skłonność do fantastyki typu kosmicznego, która niestety nie cieszy się zainteresowaniem wśród krajowych autorów. Czekałem na większą dawkę tego typu historii. Andrzej Janicki dopiero wypracowywał swoją świetną kreskę. Znakomicie prezentują się wykonane przez niego reklamy pisma, ilustracje i satyryczny obrazek z lwem, na ostatniej okładce trzeciego numeru. W rysunkach A. Janickiego i J. Michalskiego widać wpływ filmów z Arnoldem Schwarzeneggerem i Sylvestrem Stallone. Jacek Michalski szybko zaczął igrać z tradycyjną anatomią i proporcjami postaci w swoich komiksach. W „Samotniku” poszukiwał jeszcze swojego stylu, by w „Conanie...” go znaleźć. Temu rysownikowi odwagi na pewno nie zabrakło. Mięśnie rysowanych przez niego osiłków puchną jak bąble na powierzchni gotującej się zupy. A, że komiksowa zupa nie była za słona, świadczyły pochwalne listy czytelników (mowa o komiksie „Conan & Atala”). Jednak to chyba „Miasto trędowatych” Wojtka Birka wygrałoby ranking popularności. Nie można pominąć komiksu z serii „Binio Bill”, mistrza Jerzego Wróblewskiego, z którym redakcja ledwie rozpoczynała współpracę.

 Żal, że przygoda z „Awanturą” trwała tak krótko. Podejrzewam, że teraz, nauczeni doświadczeniem twórcy, poprowadziliby magazyn pewniejszą ręką i zamiast „Awantury” zrobiliby prawdziwą ROZRÓBĘ!

Marcin Chudzik

czwartek, 24 lutego 2011

20 - lecie „Awantury” - część trzecia


Gwałtowny koniec „Awantury” postawił jej czytelników w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Rozpacz tym większa, że następne odcinki przygód ich ulubionych bohaterów zostały w większości już narysowane – po prostu przestał istnieć magazyn, w którym można by je opublikować. Przez pewien czas zarówno redaktorzy, jak i czytelnicy żywili nadzieję, że „Awantura” jeszcze się odrodzi, w tej lub innej formie, niestety, życie potoczyło się swoim własnym torem.

 Paradoksalnie jednak właśnie dzięki temu mamy niesamowitą przyjemność pokazać wam w większości nieznane do tej pory komiksy, które ukazać się miały w „Awanturze” z numerem 5 i tym samym po 20 latach zakończyć kilka komiksowych cyklów.

 Wypadałoby zacząć od okładki. Piąty numer miała przyozdobić ilustracja z „Miasta Trędowatych", która niestety, zaginęła w mrokach historii i pomimo naszych starań nie udało się jej odnaleźć. Mamy za to trzeci epizod samego komiksu, który dotychczas nie ukazał się drukiem, a na który można było się natknąć w internecie, z tym, że dzięki uprzejmości Wojciecha Birka prezentujemy go w jakości więcej niż przyzwoitej.

 Czytelnicy z pewnością zauważą, iż odcinek trzeci – na co wskazuje fabuła – nie jest odcinkiem ostatnim. Cykl był planowany na osiem epizodów, co miało się przełożyć na 64 strony komiksu z dość mrocznym zakończeniem, którego nie będziemy ujawniać gdyż... No właśnie, może trzeci epizod ukaże się w końcu drukiem, a wraz z nim pozostałe? Stay tuned, jak mawiają za wielką i małą wodą. I jeszcze mała ciekawostka: pierwsze plansze „Miasta Trędowatych” zostały przerysowane przez Macieja Mazura i ukazały się w trzecim numerze „AQQ”.
Miasto Trędowatych, odc 3 - scenariusz i rysunki: Wojciech Birek
 Naśladując kolejność, w jakiej zwykle ukazywały się komiksy w „Awanturze”, następny powinien być „Conan & Atala” vel „Drakon & Onea”. I tak właśnie jest! Dzięki uprzejmości Jacka Michalskiego możemy podziwiać trzeci i zarazem ostatni epizod cyklu. Jest on w większości pozbawiony liternictwa, ale jak już wspominaliśmy, ten komiks to adaptacja „Córki lodowego olbrzyma”, więc wystarczy sięgnąć po opowiadanie Roberta E. Howarda, by dopowiedzieć sobie brakujące kwestie. Myślę jednak, że nawet i bez jego lektury śledzenie fabuły nie będzie sprawiało problemów. Przy okazji zwróćmy uwagę jak bardzo śmiała pod względem naturalizmu (zwłaszcza nagości) jest praca Michalskiego oraz jakaż to hollywoodzka gwiazda została „zatrudniona” do roli Atalii/ Onei.

 
Drakon & Onea, odc. 3 - scen. A.Janicki, rys. J. Michalski
 Nadszedł czas na „Stalową Twierdzę” Andrzeja Janickiego. Niestety, niewiele zachowało się z ambitnego cyklu sf, który był planowany, na co najmniej kilka epizodów. Fabułę tej opowieści można by nieco przyrównać do słynnego „Avatara” - Jamesa Camerona, bowiem przewodnia intryga dotyczyła starcia dwóch obcych cywilizacji.

Stalowa Twierdza, odc. 2 (plansz i projekt postaci) - scenariusz i rysunki: A. Janicki
 Do końca „Oxany” Krzyszofa Różańskiego został tylko jeden epizod. Szczęściem w nieszczęściu, zdołał dotrwać do naszych czasów w wersji czarno-białej. Autor planował kontynuację tej fabuły poprzez stworzenie własnego „uniwersum” osadzonego w świecie Oxany, gdzie mógłby swobodnie podróżować od bohatera do bohatera i od tematu do tematu. Zamysł jednak nie został zrealizowany.

Oxana, odc. 5 - scenariusz i rysunki: Krzysztof Różański
 Na zakończenie prezentujemy piąty epizod „Księgi Przejść” w wersji czarno-białej. Jest to ostatnia zachowana część cyklu, który był prawdopodobnie planowany w objętości albumowej. Można, więc wnioskować, że do finału zabrakło jakichś 2-3 epizodów.

Księga Przejść, odc. 5 - scenariusz i rysunki: Roman Maciejewski
 W piątej „Awanturze” miał się ukazać także drugi epizod „Śladami Kida Walkera”.  Co miało nastąpić potem? Plany „Awanturników” sięgały daleko naprzód. W szóstym numerze nastąpić miała publikacja sześcioplanszowego komiksu Macieja Mazura (rys.) i Janusza Jarosza (scen.) pt. „Haianord” nagrodzonego w konkursie „Awantury”. Gotowy do druku (z kolorami Tomasza Piorunowskiego) był „Kandydat” Przemysława Truścińskiego, później opublikowany w „Super Boom” 3/93 oraz „Komiks Forum” numer 2. Co ciekawe, były także plany publikacji czeskiego komiksu „Arnal” autorstwa K. Saudka – dwie jego ilustracje pojawiły się w trzeciej „Awanturze”. W kwestiach publicystyki – na publikację czekał tekst Jerzego Szyłaka, którego tematem był Philippe „Caza” Cazaumayou, oraz artykuły Tomasza Marciniaka.

 Dalsze „awanturnicze” plany Andrzej Janicki po części odsłonił w artykule „20 - lecie „Awantury” - część druga”. Można tam zobaczyć m.in. okładkę Marka Wdziękońskiego do szóstego numeru magazynu, a także przeczytać o „Gladiatorze” (niezrealizowanym komiksie sf Michalskiego), który miał mieć swoją premierę właśnie w szóstym numerze. Poza tym Krzysztof Różański wspomina, że oprócz planów dotyczących „Oxany” chciał narysować jakiś szort, miały powstać kolejne odcinki „Miasta Trędowatych”, „Stalowej Twierdzy”, „Księgi Przejść”.

 Mamy nadzieję, że w dzisiejszym odcinku wspomnień o „Awanturze” fala nostalgii poniosła was prosto do początków lat 90-tych. Na otarcie ewentualnych łez mamy ilustrację Krzystofa Różańskiego, jaka miała się znaleźć na wewnętrznej części okładki.

Awantura 5, okładka „B” - rysunek: Krzysztof Różański

Karol Wiśniewski, współpraca Andrzej Janicki i pozostali członkowie redakcji magazynu „Awantura”.

sobota, 19 lutego 2011

BSzK 2011


Bydgoska Sobota z Komiksem” to już impreza cykliczna, która dzięki wsparciu i organizacji Urzędu Miasta Bydgoszczy i w tym roku ma do zaoferowania wiele atrakcji.

Miłośnicy klasycznych opowieści komiksowych i parakomiksowych będą mogli spotkać się z Andrzejem Białoszyckim (scenarzystą) i Andrzejem Nowakowskim (rysownikiem), którzy przez wiele lat tworzyli komiksowe opowieści drukowane na łamach „Dziennika Wieczornego”. Spotkaniu będzie towarzyszyła wystawa unikatowych prac z „Dziennika Wieczornego” autorstwa Andrzeja Nowakowskiego i Jerzego Wróblewskiego (przedsmak poniżej).


Ci, którzy zechcą podszkolić swoją kreskę - będą mogli wziąć udział w warsztatach prowadzonych przez Janusza Wyrzykowskiego. Natomiast fani komiksu historycznego będą mogli obejrzeć wystawę prac Jacka Michalskiego i Jacka Przybylskiego, a także spotkać się z autorami. Na wystawie pojawią się między innymi premierowe plansze z komiksu o Zawiszy Czarnym, nad którym pracuje Jacek Michalski.

Spotkamy się ponownie w Akademickiej Przestrzeni Kulturalnej przy Wyższej Szkole Gospodarki, ul. Królowej Jadwigi 14 w Bydgoszczy.

Projekt plakatu - Łukasz Ciaciuch
Program BSzK 2011 - projekt ulotki: Łukasz Ciaciuch

Kolejne szczegóły już wkrótce. Możemy zdradzić jedynie, że w każdy, kto przyjedzie do Bydgoszczy na imprezę otrzyma unikatowy prezent! Więcej na ten temat w przyszłym tygodniu.
Serdecznie zapraszamy!

czwartek, 17 lutego 2011

20 - lecie „Awantury” - część druga

 
Po przedstawieniu zarysu historii „Awantury” możemy przystąpić do wyjaśnienia niektórych zagadek, od lat prześladujących uważnych czytelników magazynu. Ujawnimy również kilka ciekawostek z nim związanych, do dzisiaj skrzętnie skrywanych w archiwach redakcji.

 Wspominaliśmy już o tym, że siedziby redakcji i wydawcy znajdowały się w dwóch różnych miastach, co teoretycznie miało sprzyjać nieskrępowanemu kształtowaniu oblicza pisma. Kulisy powstawania magazynu nie były jednak wolne od konfliktów z firmą Horus/Artex a bezpośrednio z Krzysztofem Buko, koordynującym współpracę „Awanturników” z wydawcą. Trwały spory o finansowanie redakcji, czyli zakup materiałów, podróże, telefony i prowadzenie korespondencji, wynagrodzenia i współpracę z nowymi rysownikami a przy okazji pierwszego numeru także o angażowanie całej ekipy w dystrybucję paczek z „Awanturą” po różnych miejscach sprzedaży.

Kopia zamówienia, na 3000 egz. pierwszego numeru „Awantury”.
  
 W związku z tym, że pierwszy numer pisma był, w pewnej części, sprzedawany poza siecią „RUCH” powstała ulotka oraz plakat reklamujący nowy tytuł na rynku.

 Czarno - biała ulotka (format A5), zawierała wyłącznie skrótową, opisową prezentację zawartości „Awantury” oraz informacje dla dystrybutorów, adres firmy PPUH „Horus” i numer telefonu oddziału handlowego w Bydgoszczy. W rolę przedstawiciela handlowego wcielał się wtedy sam Jacek Michalski, jedyny reprezentant zespołu autorów w zarządzie firmy i to jego ówczesny numer został umieszczony na ulotce.


 Plakat prezentował się znacznie ciekawiej, chociaż złośliwcy mówili, że z powodu wykorzystanych na nim kolorów (jaskrawej czerwieni i żółci) przypomina ogłoszenie ostrzegające o rozłożonej trutce na szczury. Autorem plakatu jest Andrzej Janicki, ale projekt wykorzystuje trzy postacie zapożyczone z kadrów Michalskiego, portret dziewczyny jest kopią ilustracji Różańskiego a postać zamknięta w ramce, jest rysunkiem Janickiego. Taką technikę przygotowania plakatu wymusiły warunki druku, potrzeba dopasowania pewnych jego fragmentów. Poza tym alternatywna możliwość złożenia plakatu z kserokopii była kłopotliwa i często nie zapewniała odpowiedniej jakości. Cała ilustracja została podpisana pseudonimem „wagner”, do czego powrócimy za chwilę. Plakat został wydrukowany w dwóch formatach (316x461 oraz A4), na papierze kredowym.

 Drukiem ulotki i plakatu zajmował się redaktor techniczny magazynu - Michał Małecki. Nakład jest nieznany.

 Pierwszy numer „Awantury” niesie ze sobą kolejną, drobną tajemnicę. Szukając odpowiedniego motywu do zilustrowania premierowej okładki, Janicki wytropił w szkicach Michalskiego, które zawsze w sporej ilości i nieładzie błąkały się po pokoju Jacka, rysunek przedstawiający jakiegoś futurystycznego wojaka, czy może cyborga. Upozowanie postaci, oryginalność konceptu i jej charakter nadawały się znakomicie do zobrazowania profilu i zawartości pisma. W końcu, „Awantura” zamierzała prezentować komiksy dla starszej młodzieży, odważniejsze, no i przede wszystkim z zakresu szeroko pojętej fantastyki. Jacek Michalski do dzisiaj nie lubi powracać do swoich starszych projektów i rysunków, natomiast Janickiego zawsze pociągały te niewykorzystane pomysły. W ten sposób nie pierwszy i nie ostatni szkic Jacka, jak się przekonaliśmy po wieloletniej współpracy tych autorów, trafił na warsztat Andrzeja.


Michalski i Janicki jeszcze trzy razy połączyli swoje rysunkowe siły na łamach magazynu. Druga ilustracja oparta na długopisowym szkicu Jacka Michalskiego została umieszczona na okładce „B” numeru drugiego. Postać jadąca na fantastycznym jednokołowym motocyklu powstała jako rysunek koncepcyjny do albumowego debiutu Michalskiego „Zagadka Metropolii”, w 1989 roku. Także i tym razem pod obrazkiem widnieje podpis „wagner”... Podpis fikcyjnego rysownika wymyślonego na potrzeby opisywania ilustracji wykonanych wspólnie!


 Kolejnym przypadkiem współpracy tej dwójki była okładka numeru trzeciego, ta z Conanem. Tutaj Janicki tylko wspomógł Michalskiego podczas kładzenia koloru. Ich ostatnia rysunkowa kooperacja na łamach „Awantury” miała miejsce w numerze czwartym, przy okazji zapowiedzi pierwszego łódzkiego konwentu komiksowego. W tym wypadku Janicki przerobił kadr z wczesnego i niepublikowanego komiksu Michalskiego pt. „Mureno”. Jednak, wymyślonego rysownika o pseudonimie lub nazwisku „wagner” uznano za zbyt pretensjonalnego i pod rysunkiem pojawił się podpis „Studio Komiks Polski”.

 Powróćmy do drugiego numeru „Awantury” by wyjaśnić dwie ewidentne pomyłki drukarskie, które przytrafiły się magazynowi podczas niełatwej współpracy z Prasowymi Zakładami Graficznymi w Bydgoszczy. Dodajmy, przy okazji, że PZG przy ul. Dworcowej 13 od dawna już nie istnieją. Pomimo sprawdzenia, naniesienia drobnych poprawek i zatwierdzenia próbnych wydruków, drukarze popełnili błąd na stronach 23 i 24 tego numeru. W pierwszym przypadku kreatywni fachowcy zamienili kolejność łamów tekstu a na następnej stronie dorzucili lustrzane odbicie ilustracji i nagłówka towarzyszących ogłoszeniu konkursu.

Kopia próbnego wydruku strony.
 Z drugim numerem pisma wiąże się jeszcze jedna zagadka. Na okładce „D” z ilustracją Andrzeja Janickiego widzimy logo z napisem AIRPRESS, wklejone jakby trochę „przypadkowo”. Otóż jest to „kryptoreklama” narzucona przez wydawcę i wynikająca z jakiegoś nieznanego redakcji porozumienia zawartego z tą funkcjonującą do dzisiaj firmą. Specjalnością firmy AIRPRESS są: sprężarki, instalacje pneumatyczne, narzędzia, agregaty prądotwórcze, zbiorniki osuszacze powietrza, akcesoria pneumatyczne, myjnie wysokociśnieniowe, podnośniki, pistolety lakiernicze, filtry, mikrofiltry...


 Ostatniego, czwartego numeru „Awantury” nie dotyczą tajemnice szczególnej wagi. Informacja o tym, że kolory w komiksie „Śladami Kida Walkera”, Jerzego Wróblewskiego wykonała Gabriela Maciejewska, żona Romana jest już znana. Interesująca wydaje się jednak efektowna zapowiedź komiksu „Gladiator” zamieszczona na okładce „D” tegoż numeru. Z okruchów pamięci Andrzeja Janickiego, który wymyślił tę historię wynika, że pierwszy odcinek serii miał się ukazać w numerze szóstym a do rysowania plansz przygotowywał się Jacek Michalski. A jaka to miała być opowieść? No cóż, nie zachował się ani skrawek scenariusza, ale wiadomo, że... Byłby to futurystyczny odpowiednik „Krwawego sportu” z elementami sensacyjnymi, szpiegowskimi. Akcja miała się rozgrywać na ogromnym sztucznym satelicie krążącym wokół Ziemi, który służył jako centrum rozrywek wszelakich i arena widowiskowa w typie Circus Maximus, z inscenizacjami godnymi Nerona. To się nazywa koncept, niemal godny Jodorowskiego!


 Redakcja „Awantury” już od pierwszego oficjalnego wyjazdu na prehistoryczny konwent zorganizowany przez Roberta Łysaka poszukiwała nowych współpracowników. Efektem zaciągu poczynionego w 1991 roku, w Kielcach był komiks „Kandydat” Przemka Truścińskiego, który nie doczekał się jednak publikacji w „Awanturze”. Nadrobił to dopiero kilka lat później Sławomir Wróblewski (Cześć Jego Pamięci!) w magazynie „Super Boom!”. Kolejne zabiegi zespołu dotyczyły także innych znakomitych rysowników. W archiwum zachowały się ślady po kontaktach ze Sławomirem Jezierskim i w/w Sławomirem Wróblewskim. Bardzo cenną pamiątką po wymianie korespondencji ze Sławkiem Jezierskim, która na szczęście zachowała się w zbiorach Andrzeja Janickiego, jest oryginalna kartka z życzeniami świątecznymi dla redakcji. Jezierski specjalnie dla „Awantury” narysował także czarno - biały pasek, którego niestety nie udało się odnaleźć.

Kartka z życzeniami od Sławomira Jezierskiego.
Kadr z komiksu S. Wróblewskiego.
 Na kolejny nabór autorów „Awanturnicy” wybrali się do Gdańska. W spotkaniu, które miało miejsce w akademiku ASP, przeniesionym później do pobliskiego baru, brało udział wiele osób. W pamięci Janickiego i Różańskiego zachowały się dwa nazwiska: Marek Wdziękoński i Jarosław Wróbel. Współpraca z Jarosławem Wróblem nie wypaliła, bowiem wraz ze świetnym portfolio przedstawił bardzo wysokie wymagania finansowe. Natomiast Marek Wdziękoński sprawiał wrażenie twórcy skorego do współpracy, co udowodnił oferując (na miejscu) dwie ilustracje przygotowane pod kątem „Awantury”. Krzysztof Buko, uczestniczący w tych rozmowach, zdecydował o kupieniu tylko jednej z nich. Janicki i Różański musieli podjąć trudną decyzję. Wybrana ilustracja idealnie pasowała do profilu magazynu, o czym można się przekonać na załączonym obrazku. Czy szósty numer „Awantury” z ilustracją Wdziękońskiego miałby się, czego wstydzić stojąc, na przykład, obok magazynu „Heavy Metal”?

Projekt okładki z ilustracją Marka Wdziękońskiego.
 Kończymy przegląd ciekawostek związanych z magazynem. Historia „Awantury” budziła także zainteresowanie po zamknięciu magazynu. Kilkukrotnie na ten temat wypowiadali się Tomasz Marciniak i Andrzej Janicki. Artykuł Janickiego pt. „Cała prawda o Awanturze” został opublikowany w angielskojęzycznym informatorze wydawanym przez Witka Tkaczyka „Comics News Service from Poland”, w 1992 roku, a w październiku 1993 tekst znalazł się także w „dziale komiksowym” prowadzonym przez Tkaczyka na łamach „Głosu Wielkopolskiego”. Artykuł Tomasza Marciniaka „Awantury i wybryki” (z komentarzami Janickiego) był natomiast elementem specjalnego numeru magazynu „Komiks Forum” - październik 1996, poświęconego Studiu Komiks Polski.


 Andrzej Janicki, współpraca - Karol Wiśniewski.
Powered By Blogger