Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Super Boom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Super Boom. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 marca 2011

20 - lecie „Awantury” - Post scriptum


Niejednokrotnie zastanawialiśmy się, co by było gdyby „Awantura” nie upadła w 1991 roku z powodu zawirowań z właścicielami magazynu, o którym to wspomnieliśmy w poprzednich artykułach. Są osoby, które twierdzą, że dalsza działalność magazynu, byłaby i tak niewielkim epizodem w historii polskiego komiksu.


 Przyjrzyjmy się jednak nazwiskom osób, które były z „Awanturą” związane: Birek, Janicki, Maciejewski, Marciniak, Michalski, Różański, Szyłak, Tkaczyk. Dodajmy tych, którzy mieli szansę dołączyć do magazynu w następnych numerach: Truściński, Mazur, Jezierski...

 Powyższe nazwiska zna każdy fan polskiego komiksu. To właśnie te osoby wywarły niebagatelny wpływ na nasze komiksowe lata 90. Mamy przed sobą: rysowników, scenarzystów, publicystów, redaktorów, organizatorów i popularyzatorów komiksu. Nie sposób zliczyć ile stron komiku powstało na wskutek ich pracy lub z inicjatywy.

 A wszyscy oni spotkali się w jednym magazynie na początku lat 90 - tych. Czyż może być, więc lepsza rekomendacja dla „Awantury”? Być może, zatem „Awantura” miałaby wielką szansę pozostawić po sobie znacznie ważniejszy ślad w polskim komiksie?


 Znakomita większość autorów i współpracowników „Awantury”, choć minęło dwadzieścia lat, wciąż jest obecna na komiksowej arenie. Spójrzmy na zarys ich dotychczasowego dorobku.

 Wojciech Birek - Niestety, dla tego autora rysowanie komiksów stało się zajęciem czysto hobbystycznym. Komiksową pasję realizuje znakomicie jako tłumacz komiksów francuskojęzycznych, publicysta i pracownik naukowy Uniwersytetu Rzeszowskiego. W 2004 roku za pracę „Główne problemy teorii komiksu” uzyskał tytuł doktorski z zakresu teorii literatury. Pisał scenariusze komiksowe m.in. do serii „Strażnicy Orlego Pióra” nieistniejącego już wydawnictwa „Mandragora”. Jest jurorem i stałym współpracownikiem MFKiG w Łodzi.

 Andrzej Janicki - Publikował w wielu czasopismach komiksowych, fantastycznych, komputerowych i prasie codziennej. Podejmował wraz z kolegami ze „Studia Komiks Polski” próby utworzenia kolejnych pism komiksowych. Znalazł się także w gronie założycieli i autorów magazynu „Produkt”. Przez kilka lat związany z wydawnictwem „Czarny Kruk” jako grafik i ilustrator. Autor plakatów, projektów okładek, rysunków satyrycznych. Współautor albumów: „Solidarność 25 lat: Nadzieja zwykłych ludzi”, „1981: Kopalnia wujek”, „11/11 – Niepodległość”. Aktywnie uczestniczy w zachowaniu pamięci o Jerzym Wróblewskim i przywróceniu czytelnikom jego twórczości.

 Jacek Michalski – Najbardziej doświadczony rysownik w zespole „Awantury” związał się z komiksem i ilustracją na dobre. Publikował w wielu magazynach komiksowych, wykonywał różnorodne projekty graficzne. Pokazał bardzo szeroki zakres możliwości rysunkowych od opowieści przeznaczonych dla dzieci, fantastycznych i sensacyjnych po... Erotyczne: „Obywatel w palącej potrzebie” i „Obywatele w miłosnych uściskach” do scenariuszy Jerzego Szyłaka. W ostatnich latach odnalazł się w komiksach o tematyce historycznej: „Solidarność - 25 lat. Nadzieja zwykłych ludzi”, „1956: Poznański Czerwiec”, „1981: Kopalnia Wujek”, „11/11 – Niepodległość”, „Powstanie Wielkopolskie...”, „1940 Katyń - Zbrodnia na nieludzkiej ziemi” i wygląda na to, że z podobnymi projektami wiąże swą najbliższą przyszłość w komiksie. Pracował jako twórca konceptów do gry komputerowej w firmie, „Flying Fish Works”.

 Roman Maciejewski - W ubiegłym roku opublikował komiks „Hexus”, narysowany jeszcze w latach 1993 - 97. Był to jednak całkowity przypadek. Maciejewski porzucił rysowanie komiksów, częściej zajmuje go pisanie m.in. wspomnień z trudnej służby w wojsku. Kolekcjonuje książki historyczne i fantastyczne, pracuje w firmie reklamowej.

 Tomasz Marciniak - Nie zajmuje się komiksem tak ochoczo jak kiedyś, ale nadal pisze i publikuje różne materiały m. in. o twórczości Bohdana Butenki. W roku 2010 był honorowym gościem „Sympozjum Komiksologicznego” odbywającego się w trakcie MFKiG, choć na samą imprezę nie dotarł. Między innymi z tego powodu, że poświęca się przede wszystkim roli badacza, podróżnika, znawcy Ormian oraz mniejszości etnicznych i narodowych w Polsce.

 Krzysztof „Kris” Różański - Od upadku „Awantury”, był aktywny jako ilustrator i twórca komiksów. Na pewien czas oddał się jednak branży reklamowej, gdzie realizował najróżniejsze zadania rysunkowe i projektowe by wreszcie wsiąknąć bardzo mocno w świat filmów animowanych. Współpracował i nadal współpracuje z Robertem Turło przy kilku animacjach, zdobywał polskie i zagraniczne nagrody w tej branży. Obecnie pracuje nad autorskimi pomysłami filmowymi, nadal wykonuje zlecenia jako ilustrator i powrócił do rysowania komiksów, czego przykładem jest „Szlag!” - bohater, którego losy możemy śledzić na jednym z blogów Krisa.

 Jerzy Szyłak – O dorobku profesora Uniwersytetu Gdańskiego, dr hab. Jerzego Szyłaka można by napisać bardzo dużo. Opublikował wiele scenariuszy, które realizowali zarówno mniej, jak i bardziej znani rysownicy a napisał ich jeszcze więcej. Jest teoretykiem komiksu o wyrobionej marce i autorytecie. Autorem książek poświęconych komiksowi i filmowi, artykułów i recenzji. To tylko skromny fragment Jego CV.

 Witold Tkaczyk – Wydawca i redaktor zasłużonego magazynu komiksowego „AQQ”, z wykształcenia architekt i historyk sztuki. Był szefem działu graficznego „Głosu Wielkopolskiego”, publikował w kilku tytułach prasowych w kraju oraz za granicą. Współpracownik i juror MFKiG. Prowadzi wydawnictwo „Zin Zin Press”, które jest prawdziwym potentatem w dziedzinie komiksów historycznych. W 2010 roku został uhonorowany przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Odznaką Honorową „Zasłużony dla Kultury Polskiej”.

 Jerzy Wróblewski - Zmarł 10 sierpnia 1991 roku. Pozostawił po sobie ogromną ilość opublikowanych komiksowych plansz, ilustracji, żartów i projektów graficznych. Wiele z jego oryginalnych prac zaginęło wraz z upadającymi państwowymi wydawnictwami lub przepadło w szufladach nieuczciwych prywatnych zleceniodawców. Na szczęście nadal pozostaje do odkrycia spora część jego dorobku i bardzo ciekawa biografia. Nieustannie towarzyszy nam również nadzieja na powtórną publikację niektórych jego historyjek.


 Bardzo różnie i niestety w jednym przypadku nawet tragicznie potoczyły się losy i kariery twórców, którzy tylko otarli się o publikację na łamach „Awanatury”.

 Sławomir Jezierski - Przez wiele lat z sukcesem publikował ilustracje i komiksy. Zachwycał precyzyjną, bardzo elegancką, cartoonową kreską. Rysowany przez niego „Kic Przystojniak” (scen. Radosław Kleczyński) zdobył wielu fanów, a on sam zyskał opinię profesjonalisty, który nie wiedzieć, dlaczego nie jest jeszcze gwiazdą komiksu w całej Europie. Zupełnie niespodziewanie i z nieznanych przyczyn Jezierski porzucił rysowanie i nie wiadomo, czym się obecnie zajmuje.

 Maciej Mazur - Bezapelacyjny zwycięzca konkursu dla młodych rysowników w „Awanturze”. Wszechstronny komiksiarz, ilustrator oraz muzyk. Wymyślił i opublikował serię dowcipnych pasków z żabą w roli głównej pt. „Rechot”, z powodzeniem mierzył się z historią Polski w serii zeszytowej wydawnictwa „Mandragora”, rysował znanego z telewizji wesołego trolla imieniem Hugo, w magazynie poświęconym jego przygodom. Był zaangażowany w próby kontynuacji serii z Kapitanem Żbikiem. Podejmuje również starania o rysowanie komiksów dla francuskich wydawnictw.

 Przemysław „Trust” Truściński - Prawdziwa gwiazda polskiej sceny komiksowej. Często chwalony za ogromne możliwości rysunkowe i wyobraźnię, nagradzany za swą pracę, aktywny promotor komiksu w mediach. Niekiedy spotykający się także z krytyką środowiska a nawet złośliwymi komentarzami na komiksowych forach, dotyczącymi jego niektórych publikacji i działań. Bez wątpienia jeden z najciekawszych rysowników komiksu w Polsce, lecz wciąż bez swojego komiksowego „opus magnum”.

 Marek Wdziękoński - Miał zadebiutować na okładce szóstego numeru magazynu „Awantury”. Nie zadomowił się jednak na rynku komiksowym. Swoje możliwości prezentował w zaledwie kilku magazynach m.in. w „AQQ” i „Science Fiction”. Współpracował także z „Dziennikiem Bałtyckim” i co jakiś czas objawia się jako ilustrator książek dla dzieci.

 Sławomir Wróblewski - Wielu obserwatorów sceny komiksowej wskazywało, że jest jednym z najzdolniejszych rysowników w kraju. Jego kreskę porównywano do Grzegorza Rosińskiego i Hermanna, którego twórczości był wielkim fanem. Komiksów opublikował jednak niewiele. Współpracował z magazynem „Fan”, bywał ilustratorem, prowadził sklepik z zachodnimi komiksami, ale przede wszystkim zapisał się w pamięci jako redaktor prasy komiksowej. Najpierw był to dodatek komiksowy „Boom” w „Tygodniku Bałtyckim” a później samodzielny magazyn komiksowy „Super Boom!”. Sławomir Wróblewski zginął 7 lutego 2007 roku, w wypadku grupy polskich alpinistów na górze Matterhorn, w Alpach Zachodnich.

Andrzej Janicki, współpraca Karol Wiśniewski.

poniedziałek, 28 lutego 2011

20 - lecie „Awantury” - Życie jest piękne


 Przerzuciłem kilkanaście starych teczek, takich zwykłych wiązanych, z szarego i białego kartonu. Nie ruszałem ich od lat, ponieważ wydawało mi się, że mniej więcej wiem, co zawierają i nie były to żadne z tych rzeczy, które powinny znajdować się tuż pod ręką. Są świadectwem mojego maniakalnego zbieractwa różnych wycinków prasowych, pożółkłych już zdjęć wyciętych ze starych numerów tygodników „Film” i „Ekran”, mądrości życiowych wyrwanych z magazynów dla kobiet i niezwykle przydatnych informacji zapisanych odręcznie na karteluszkach, jak na przykład słowo ożywiające Golema! W dobie internetu mógłbym się już pozbyć tej makulatury, ale... No, może kiedyś.

 W jednej z owych teczek odkryłem kilka egzemplarzy gazetki komiksowej „Boom”, która była częścią „Tygodnika Bałtyckiego” zarządzaną przez Sławomira Wróblewskiego. Sławek nabywał tam doświadczenia w redakcyjnej robocie nim rzucił się na głęboką wodę z własnym magazynem komiksowym „Super Boom!”. Oprócz tego znalazłem trzy zdjęcia wycięte z czasopism, a na nich: posągowy Yul Brynner, młoda i śliczna Nastassja Kinski oraz scena z westernu „Silverado”. Ponadto odbitkę ksero mojego rysunku, który słusznie pozostawał w ukryciu od 1992 roku oraz... „Życie jest piękne” - pasek Sławomira Jezierskiego narysowany dla „Awantury”, oryginał! Tak, to ten sam pasek, o którym wspominaliśmy z Karolem Wiśniewski w drugiej części wspomnień o magazynie, uznany przeze mnie za bezpowrotnie stracony dla potomnych. Przez chwilę byłem bardzo szczęśliwym człowiekiem i teraz mogę się podzielić tą radością z fanami kreski Sławka Jezierskiego. Pasek nie był publikowany w magazynie i nie bardzo pamiętam, w którym numerze miał być zamieszczony. Nieważne, odnalazł się...


czwartek, 24 lutego 2011

20 - lecie „Awantury” - część trzecia


Gwałtowny koniec „Awantury” postawił jej czytelników w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Rozpacz tym większa, że następne odcinki przygód ich ulubionych bohaterów zostały w większości już narysowane – po prostu przestał istnieć magazyn, w którym można by je opublikować. Przez pewien czas zarówno redaktorzy, jak i czytelnicy żywili nadzieję, że „Awantura” jeszcze się odrodzi, w tej lub innej formie, niestety, życie potoczyło się swoim własnym torem.

 Paradoksalnie jednak właśnie dzięki temu mamy niesamowitą przyjemność pokazać wam w większości nieznane do tej pory komiksy, które ukazać się miały w „Awanturze” z numerem 5 i tym samym po 20 latach zakończyć kilka komiksowych cyklów.

 Wypadałoby zacząć od okładki. Piąty numer miała przyozdobić ilustracja z „Miasta Trędowatych", która niestety, zaginęła w mrokach historii i pomimo naszych starań nie udało się jej odnaleźć. Mamy za to trzeci epizod samego komiksu, który dotychczas nie ukazał się drukiem, a na który można było się natknąć w internecie, z tym, że dzięki uprzejmości Wojciecha Birka prezentujemy go w jakości więcej niż przyzwoitej.

 Czytelnicy z pewnością zauważą, iż odcinek trzeci – na co wskazuje fabuła – nie jest odcinkiem ostatnim. Cykl był planowany na osiem epizodów, co miało się przełożyć na 64 strony komiksu z dość mrocznym zakończeniem, którego nie będziemy ujawniać gdyż... No właśnie, może trzeci epizod ukaże się w końcu drukiem, a wraz z nim pozostałe? Stay tuned, jak mawiają za wielką i małą wodą. I jeszcze mała ciekawostka: pierwsze plansze „Miasta Trędowatych” zostały przerysowane przez Macieja Mazura i ukazały się w trzecim numerze „AQQ”.
Miasto Trędowatych, odc 3 - scenariusz i rysunki: Wojciech Birek
 Naśladując kolejność, w jakiej zwykle ukazywały się komiksy w „Awanturze”, następny powinien być „Conan & Atala” vel „Drakon & Onea”. I tak właśnie jest! Dzięki uprzejmości Jacka Michalskiego możemy podziwiać trzeci i zarazem ostatni epizod cyklu. Jest on w większości pozbawiony liternictwa, ale jak już wspominaliśmy, ten komiks to adaptacja „Córki lodowego olbrzyma”, więc wystarczy sięgnąć po opowiadanie Roberta E. Howarda, by dopowiedzieć sobie brakujące kwestie. Myślę jednak, że nawet i bez jego lektury śledzenie fabuły nie będzie sprawiało problemów. Przy okazji zwróćmy uwagę jak bardzo śmiała pod względem naturalizmu (zwłaszcza nagości) jest praca Michalskiego oraz jakaż to hollywoodzka gwiazda została „zatrudniona” do roli Atalii/ Onei.

 
Drakon & Onea, odc. 3 - scen. A.Janicki, rys. J. Michalski
 Nadszedł czas na „Stalową Twierdzę” Andrzeja Janickiego. Niestety, niewiele zachowało się z ambitnego cyklu sf, który był planowany, na co najmniej kilka epizodów. Fabułę tej opowieści można by nieco przyrównać do słynnego „Avatara” - Jamesa Camerona, bowiem przewodnia intryga dotyczyła starcia dwóch obcych cywilizacji.

Stalowa Twierdza, odc. 2 (plansz i projekt postaci) - scenariusz i rysunki: A. Janicki
 Do końca „Oxany” Krzyszofa Różańskiego został tylko jeden epizod. Szczęściem w nieszczęściu, zdołał dotrwać do naszych czasów w wersji czarno-białej. Autor planował kontynuację tej fabuły poprzez stworzenie własnego „uniwersum” osadzonego w świecie Oxany, gdzie mógłby swobodnie podróżować od bohatera do bohatera i od tematu do tematu. Zamysł jednak nie został zrealizowany.

Oxana, odc. 5 - scenariusz i rysunki: Krzysztof Różański
 Na zakończenie prezentujemy piąty epizod „Księgi Przejść” w wersji czarno-białej. Jest to ostatnia zachowana część cyklu, który był prawdopodobnie planowany w objętości albumowej. Można, więc wnioskować, że do finału zabrakło jakichś 2-3 epizodów.

Księga Przejść, odc. 5 - scenariusz i rysunki: Roman Maciejewski
 W piątej „Awanturze” miał się ukazać także drugi epizod „Śladami Kida Walkera”.  Co miało nastąpić potem? Plany „Awanturników” sięgały daleko naprzód. W szóstym numerze nastąpić miała publikacja sześcioplanszowego komiksu Macieja Mazura (rys.) i Janusza Jarosza (scen.) pt. „Haianord” nagrodzonego w konkursie „Awantury”. Gotowy do druku (z kolorami Tomasza Piorunowskiego) był „Kandydat” Przemysława Truścińskiego, później opublikowany w „Super Boom” 3/93 oraz „Komiks Forum” numer 2. Co ciekawe, były także plany publikacji czeskiego komiksu „Arnal” autorstwa K. Saudka – dwie jego ilustracje pojawiły się w trzeciej „Awanturze”. W kwestiach publicystyki – na publikację czekał tekst Jerzego Szyłaka, którego tematem był Philippe „Caza” Cazaumayou, oraz artykuły Tomasza Marciniaka.

 Dalsze „awanturnicze” plany Andrzej Janicki po części odsłonił w artykule „20 - lecie „Awantury” - część druga”. Można tam zobaczyć m.in. okładkę Marka Wdziękońskiego do szóstego numeru magazynu, a także przeczytać o „Gladiatorze” (niezrealizowanym komiksie sf Michalskiego), który miał mieć swoją premierę właśnie w szóstym numerze. Poza tym Krzysztof Różański wspomina, że oprócz planów dotyczących „Oxany” chciał narysować jakiś szort, miały powstać kolejne odcinki „Miasta Trędowatych”, „Stalowej Twierdzy”, „Księgi Przejść”.

 Mamy nadzieję, że w dzisiejszym odcinku wspomnień o „Awanturze” fala nostalgii poniosła was prosto do początków lat 90-tych. Na otarcie ewentualnych łez mamy ilustrację Krzystofa Różańskiego, jaka miała się znaleźć na wewnętrznej części okładki.

Awantura 5, okładka „B” - rysunek: Krzysztof Różański

Karol Wiśniewski, współpraca Andrzej Janicki i pozostali członkowie redakcji magazynu „Awantura”.

czwartek, 17 lutego 2011

20 - lecie „Awantury” - część druga

 
Po przedstawieniu zarysu historii „Awantury” możemy przystąpić do wyjaśnienia niektórych zagadek, od lat prześladujących uważnych czytelników magazynu. Ujawnimy również kilka ciekawostek z nim związanych, do dzisiaj skrzętnie skrywanych w archiwach redakcji.

 Wspominaliśmy już o tym, że siedziby redakcji i wydawcy znajdowały się w dwóch różnych miastach, co teoretycznie miało sprzyjać nieskrępowanemu kształtowaniu oblicza pisma. Kulisy powstawania magazynu nie były jednak wolne od konfliktów z firmą Horus/Artex a bezpośrednio z Krzysztofem Buko, koordynującym współpracę „Awanturników” z wydawcą. Trwały spory o finansowanie redakcji, czyli zakup materiałów, podróże, telefony i prowadzenie korespondencji, wynagrodzenia i współpracę z nowymi rysownikami a przy okazji pierwszego numeru także o angażowanie całej ekipy w dystrybucję paczek z „Awanturą” po różnych miejscach sprzedaży.

Kopia zamówienia, na 3000 egz. pierwszego numeru „Awantury”.
  
 W związku z tym, że pierwszy numer pisma był, w pewnej części, sprzedawany poza siecią „RUCH” powstała ulotka oraz plakat reklamujący nowy tytuł na rynku.

 Czarno - biała ulotka (format A5), zawierała wyłącznie skrótową, opisową prezentację zawartości „Awantury” oraz informacje dla dystrybutorów, adres firmy PPUH „Horus” i numer telefonu oddziału handlowego w Bydgoszczy. W rolę przedstawiciela handlowego wcielał się wtedy sam Jacek Michalski, jedyny reprezentant zespołu autorów w zarządzie firmy i to jego ówczesny numer został umieszczony na ulotce.


 Plakat prezentował się znacznie ciekawiej, chociaż złośliwcy mówili, że z powodu wykorzystanych na nim kolorów (jaskrawej czerwieni i żółci) przypomina ogłoszenie ostrzegające o rozłożonej trutce na szczury. Autorem plakatu jest Andrzej Janicki, ale projekt wykorzystuje trzy postacie zapożyczone z kadrów Michalskiego, portret dziewczyny jest kopią ilustracji Różańskiego a postać zamknięta w ramce, jest rysunkiem Janickiego. Taką technikę przygotowania plakatu wymusiły warunki druku, potrzeba dopasowania pewnych jego fragmentów. Poza tym alternatywna możliwość złożenia plakatu z kserokopii była kłopotliwa i często nie zapewniała odpowiedniej jakości. Cała ilustracja została podpisana pseudonimem „wagner”, do czego powrócimy za chwilę. Plakat został wydrukowany w dwóch formatach (316x461 oraz A4), na papierze kredowym.

 Drukiem ulotki i plakatu zajmował się redaktor techniczny magazynu - Michał Małecki. Nakład jest nieznany.

 Pierwszy numer „Awantury” niesie ze sobą kolejną, drobną tajemnicę. Szukając odpowiedniego motywu do zilustrowania premierowej okładki, Janicki wytropił w szkicach Michalskiego, które zawsze w sporej ilości i nieładzie błąkały się po pokoju Jacka, rysunek przedstawiający jakiegoś futurystycznego wojaka, czy może cyborga. Upozowanie postaci, oryginalność konceptu i jej charakter nadawały się znakomicie do zobrazowania profilu i zawartości pisma. W końcu, „Awantura” zamierzała prezentować komiksy dla starszej młodzieży, odważniejsze, no i przede wszystkim z zakresu szeroko pojętej fantastyki. Jacek Michalski do dzisiaj nie lubi powracać do swoich starszych projektów i rysunków, natomiast Janickiego zawsze pociągały te niewykorzystane pomysły. W ten sposób nie pierwszy i nie ostatni szkic Jacka, jak się przekonaliśmy po wieloletniej współpracy tych autorów, trafił na warsztat Andrzeja.


Michalski i Janicki jeszcze trzy razy połączyli swoje rysunkowe siły na łamach magazynu. Druga ilustracja oparta na długopisowym szkicu Jacka Michalskiego została umieszczona na okładce „B” numeru drugiego. Postać jadąca na fantastycznym jednokołowym motocyklu powstała jako rysunek koncepcyjny do albumowego debiutu Michalskiego „Zagadka Metropolii”, w 1989 roku. Także i tym razem pod obrazkiem widnieje podpis „wagner”... Podpis fikcyjnego rysownika wymyślonego na potrzeby opisywania ilustracji wykonanych wspólnie!


 Kolejnym przypadkiem współpracy tej dwójki była okładka numeru trzeciego, ta z Conanem. Tutaj Janicki tylko wspomógł Michalskiego podczas kładzenia koloru. Ich ostatnia rysunkowa kooperacja na łamach „Awantury” miała miejsce w numerze czwartym, przy okazji zapowiedzi pierwszego łódzkiego konwentu komiksowego. W tym wypadku Janicki przerobił kadr z wczesnego i niepublikowanego komiksu Michalskiego pt. „Mureno”. Jednak, wymyślonego rysownika o pseudonimie lub nazwisku „wagner” uznano za zbyt pretensjonalnego i pod rysunkiem pojawił się podpis „Studio Komiks Polski”.

 Powróćmy do drugiego numeru „Awantury” by wyjaśnić dwie ewidentne pomyłki drukarskie, które przytrafiły się magazynowi podczas niełatwej współpracy z Prasowymi Zakładami Graficznymi w Bydgoszczy. Dodajmy, przy okazji, że PZG przy ul. Dworcowej 13 od dawna już nie istnieją. Pomimo sprawdzenia, naniesienia drobnych poprawek i zatwierdzenia próbnych wydruków, drukarze popełnili błąd na stronach 23 i 24 tego numeru. W pierwszym przypadku kreatywni fachowcy zamienili kolejność łamów tekstu a na następnej stronie dorzucili lustrzane odbicie ilustracji i nagłówka towarzyszących ogłoszeniu konkursu.

Kopia próbnego wydruku strony.
 Z drugim numerem pisma wiąże się jeszcze jedna zagadka. Na okładce „D” z ilustracją Andrzeja Janickiego widzimy logo z napisem AIRPRESS, wklejone jakby trochę „przypadkowo”. Otóż jest to „kryptoreklama” narzucona przez wydawcę i wynikająca z jakiegoś nieznanego redakcji porozumienia zawartego z tą funkcjonującą do dzisiaj firmą. Specjalnością firmy AIRPRESS są: sprężarki, instalacje pneumatyczne, narzędzia, agregaty prądotwórcze, zbiorniki osuszacze powietrza, akcesoria pneumatyczne, myjnie wysokociśnieniowe, podnośniki, pistolety lakiernicze, filtry, mikrofiltry...


 Ostatniego, czwartego numeru „Awantury” nie dotyczą tajemnice szczególnej wagi. Informacja o tym, że kolory w komiksie „Śladami Kida Walkera”, Jerzego Wróblewskiego wykonała Gabriela Maciejewska, żona Romana jest już znana. Interesująca wydaje się jednak efektowna zapowiedź komiksu „Gladiator” zamieszczona na okładce „D” tegoż numeru. Z okruchów pamięci Andrzeja Janickiego, który wymyślił tę historię wynika, że pierwszy odcinek serii miał się ukazać w numerze szóstym a do rysowania plansz przygotowywał się Jacek Michalski. A jaka to miała być opowieść? No cóż, nie zachował się ani skrawek scenariusza, ale wiadomo, że... Byłby to futurystyczny odpowiednik „Krwawego sportu” z elementami sensacyjnymi, szpiegowskimi. Akcja miała się rozgrywać na ogromnym sztucznym satelicie krążącym wokół Ziemi, który służył jako centrum rozrywek wszelakich i arena widowiskowa w typie Circus Maximus, z inscenizacjami godnymi Nerona. To się nazywa koncept, niemal godny Jodorowskiego!


 Redakcja „Awantury” już od pierwszego oficjalnego wyjazdu na prehistoryczny konwent zorganizowany przez Roberta Łysaka poszukiwała nowych współpracowników. Efektem zaciągu poczynionego w 1991 roku, w Kielcach był komiks „Kandydat” Przemka Truścińskiego, który nie doczekał się jednak publikacji w „Awanturze”. Nadrobił to dopiero kilka lat później Sławomir Wróblewski (Cześć Jego Pamięci!) w magazynie „Super Boom!”. Kolejne zabiegi zespołu dotyczyły także innych znakomitych rysowników. W archiwum zachowały się ślady po kontaktach ze Sławomirem Jezierskim i w/w Sławomirem Wróblewskim. Bardzo cenną pamiątką po wymianie korespondencji ze Sławkiem Jezierskim, która na szczęście zachowała się w zbiorach Andrzeja Janickiego, jest oryginalna kartka z życzeniami świątecznymi dla redakcji. Jezierski specjalnie dla „Awantury” narysował także czarno - biały pasek, którego niestety nie udało się odnaleźć.

Kartka z życzeniami od Sławomira Jezierskiego.
Kadr z komiksu S. Wróblewskiego.
 Na kolejny nabór autorów „Awanturnicy” wybrali się do Gdańska. W spotkaniu, które miało miejsce w akademiku ASP, przeniesionym później do pobliskiego baru, brało udział wiele osób. W pamięci Janickiego i Różańskiego zachowały się dwa nazwiska: Marek Wdziękoński i Jarosław Wróbel. Współpraca z Jarosławem Wróblem nie wypaliła, bowiem wraz ze świetnym portfolio przedstawił bardzo wysokie wymagania finansowe. Natomiast Marek Wdziękoński sprawiał wrażenie twórcy skorego do współpracy, co udowodnił oferując (na miejscu) dwie ilustracje przygotowane pod kątem „Awantury”. Krzysztof Buko, uczestniczący w tych rozmowach, zdecydował o kupieniu tylko jednej z nich. Janicki i Różański musieli podjąć trudną decyzję. Wybrana ilustracja idealnie pasowała do profilu magazynu, o czym można się przekonać na załączonym obrazku. Czy szósty numer „Awantury” z ilustracją Wdziękońskiego miałby się, czego wstydzić stojąc, na przykład, obok magazynu „Heavy Metal”?

Projekt okładki z ilustracją Marka Wdziękońskiego.
 Kończymy przegląd ciekawostek związanych z magazynem. Historia „Awantury” budziła także zainteresowanie po zamknięciu magazynu. Kilkukrotnie na ten temat wypowiadali się Tomasz Marciniak i Andrzej Janicki. Artykuł Janickiego pt. „Cała prawda o Awanturze” został opublikowany w angielskojęzycznym informatorze wydawanym przez Witka Tkaczyka „Comics News Service from Poland”, w 1992 roku, a w październiku 1993 tekst znalazł się także w „dziale komiksowym” prowadzonym przez Tkaczyka na łamach „Głosu Wielkopolskiego”. Artykuł Tomasza Marciniaka „Awantury i wybryki” (z komentarzami Janickiego) był natomiast elementem specjalnego numeru magazynu „Komiks Forum” - październik 1996, poświęconego Studiu Komiks Polski.


 Andrzej Janicki, współpraca - Karol Wiśniewski.
Powered By Blogger