Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śledziu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śledziu. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 marca 2011

Binio Bill i Gwiazdy – Krl, Śledziu, Graphicus


Do najbardziej udanych akcentów tegorocznej Bydgoskiej Soboty z Komiksem można zaliczyć publikację broszury „Binio Bill... I Gwiazdy”. Papierowa emanacja naszego cyklu rozchodziła się jak ciepłe bułeczki, ale oczywiście nie wszyscy chętni będą mogli ją zdobyć.

Ruszamy, zatem z prezentacją kolejnych trybutowych ilustracji i by nazbyt nie dręczyć wszystkich zainteresowanych autorów i fanów Binio Billa zdecydowaliśmy się na pokazywanie kilku ilustracji jednocześnie. Dzisiaj przedstawiamy świetne rysunki Karola Kalinowskiego i Michała Śledzińskiego, którymi zdążyli się już pochwalić na swoich poletkach (1, 2). Oba znalazły się w broszurce przygotowanej na BSzK 2011 a grafika Śledzia trafiła nawet na rozkładówkę, bo szkoda nam było radykalnie pomniejszać ilustrację wykonaną tak drobną kreską.

Ilustracja - Karol „Krl” Kalinowski
Czy jest sens pisać choćby skrótową informację o tych twórcach? Chyba nie. Obaj są świetnie znani w komiksowym światku i również poza nim, a jeżeli ktoś naprawdę o nich jeszcze nie słyszał, to i tak lepiej by zapoznał się z tym, co bez trudu można znaleźć na ich temat w internecie. Blogi KRL`a i Śledzia poprowadzą was do wielu ciekawych miejsc.

Ilustracja - Michał „Śledziu” Śledziński
Autorem kolejnej ilustracji jest Bartek „Graphicus” Kuczyński. Bartek rysował Binia z myślą o naszej publikacji, ale niestety nie udało nam się zgrać w odpowiednim czasie, dlatego Jego hołd dla Mistrza Wróblewskiego i jego sztandarowej postaci w niej się nie znalazł.

Ilustracja - Bartek „Graphicus” Kuczyński
Informacje o Graphicusie można znaleźć na jego blogach: Arctic, Miejsce na poddaszu oraz na Graphicusowej Stronie Komiksowej. Bartek jest absolwentem Akademii Medycznej w Poznaniu i już w trakcie studiów publikował swoje rysunki w uczelnianym pisemku. Chociaż rysowanie nie jest Jego zawodem, coraz częściej możemy spotkać jego prace w różnych publikacjach komiksowych.

Bardzo dziękujemy, Panowie!

wtorek, 8 marca 2011

Binio Bill... I Gwiazdy


To tytuł broszury, która dzięki wsparciu Urzędu Miasta Bydgoszczy pojawi się na tegorocznej Bydgoskiej Sobocie z Komiksem. Otrzyma ją każdy, kto przybędzie do Bydgoszczy na imprezę!

Projekt okładki: Andrzej Janicki - Rysunek: Jerzy Wróblewski
Co znajdziemy w środku? Oczywiście Binio Billa w różnych odsłonach, narysowanego przez kilkunastu autorów: Łukasza Ciaciucha, Andrzeja Janickiego, Karola „KRL-a” Kalinowskiego, Szymona Kaźmierczaka, Kamila „Kurta” Kochańskiego, Jacka Michalskiego, Piotra „Jaszczu” Nowackiego, Dariusza „Pałę” Palinowskiego, Jacka Przybylskiego, Krzysztofa „Krisa” Różańskiego, Michała „Śledzia” Śledzińskiego, Krzysztofa Trystułę, Janusza Wyrzykowskiego, Tomasza Zycha.

Bardzo się cieszymy, że cykl „Binio Bill i Gwiazdy” zaledwie rozpoczęty na blogu będzie miał swoją papierową wersję. Blogową galerię będziemy sukcesywnie uzupełniali o wszystkie nadesłane do nas prace.

Ósmy marca jest oczywiście Dniem Kobiet i z tej okazji życzymy Paniom (zwłaszcza tym, które kochają komiksy) wszystkiego najlepszego. Nie jest to jednak jedyna okazja do świętowania. Nasz znakomity kolega, Jacek Michalski... Obchodzi dzisiaj 47 urodziny!!! Jacku, STO LAT i realizacji wszystkich komiksowych i niekomiksowych marzeń!!!

W ten szczególny dzień przedstawiamy jedną z tych ilustracji, które znalazły się broszurce, autorstwa Jacka Michalskiego.

Ilustracja: Jacek Michalski
W gronie bydgoskich komiksiarzy żartujemy sobie niekiedy, że wykreowana przez Jerzego Wróblewskiego tradycja nakazuje nam popełnić jakiś komiksowy western. Jacek Michalski, dzisiejsza Gwiazda naszego cyklu, kilkukrotnie inspirował się światem dzikiego zachodu. Western był jednym z częstych tematów historyjek, które rysował długopisem w szkolnych zeszytach, ale i znacznie później m.in. w trakcie służby wojskowej, gdzie powstawał „Roy”, regularnie wywieszany na gazetce ściennej i opublikowany ostatecznie w 1989 roku (wyd. Akar). Wpływ westernowej stylistyki można bez wysiłku odnaleźć również w innych komiksach Jacka Michalskiego.

środa, 1 września 2010

Prasówka


W ostatnich dniach bydgoska prasa bardzo mocno zainteresowała się komiksem i jego twórcami. Niezwykłym wydarzeniem jest przede wszystkim fakt, że „Express Bydgoski” w dniu 31 sierpnia poświęcił „jedynkę” tak zwanej sprawie „Śledzia”. Michał Śledziński odmówił wykonania rysunków dla kandydata na prezydenta miasta wystawionego przez Platformę Obywatelską. Na pomysł zaangażowania Śledzia wpadł podobno jeden z młodszych działaczy tej partii. Okazało się, że wpis, który Michał zamieścił na Twitterze urósł do rangi ważnego wydarzenia politycznego i stał się tematem godnym poświęcenia mu pierwszej strony w tym popularnym dzienniku.

Michał „Śledziu” i Jacek Przybylski (fot. Maciej Jasiński - BSzK 2010).

Kolejne publikacje dotyczące komiksu nie są tak spektakularne, ale nawiązują do rocznicy wybuchu II Wojny Światowej. 31 sierpnia w „Gazecie Pomorskiej” pojawił się artykuł o „Pierwszych w boju”, w którym znajdziemy kilka słów od Jacka Przybylskiego oraz krótkie przypomnienie o innych bydgoskich rysownikach. Z kolei dzisiejsze wydanie bydgoskiej mutacji „Gazety Wyborczej” zarezerwowało całą drugą stronę na rozmowę z Jackiem Przybylskim, którą przeprowadziła Anna Tarnowska.


Swój udział w promocji albumu „Pierwsi w boju” ma także dzisiejszy numer „Gazety Wyborczej” z Trójmiasta.

Gratulujemy, oby komiks polski rósł w siłę a twórcy żyli dostatnio!

Jako uzupełnienie tych informacji oraz nawiązanie do wywiadu z Jackiem Przybylskim z poprzedniego wpisu proponujemy skromną fotorelację z dzisiejszej uroczystej premiery albumu „Pierwsi w boju” w Muzeum Poczty Polskiej w Gdańsku. W rolę latającego reportera wcielił się Krzysztof „Kris” Różański.

Witold Tkaczyk, wydawca komiksu (przy mikrofonie).

Arcybiskup Gocłowski na tle jednej z powiększonych plansz.

Jacek Przybylski i Krzysztof Wyrzykowski.

Trójka autorów komiksu „Pierwsi w boju” – Krzysztof Wyrzykowski, Jacek Przybylski, Mariusz Wójtowicz – Podhorski.

Jacek Przybylski rozdaje autografy.

sobota, 28 sierpnia 2010

Pierwsi w boju


    1 września 2010 r. o godzinie 11. 30 w historycznym budynku urzędu Gdańsk 1, w którym aktualnie mieści się Muzeum Poczty Polskiej – oddział Muzeum Historycznego Miasta Gdańska będzie miała miejsce uroczysta premiera albumu „Pierwsi w boju - Obrona Poczty Polskiej w Gdańsku”.

    Najnowsza publikacja wydawnictwa Zin Zin Press to 32 - planszowa opowieść o dramatycznych wydarzeniach, które zapoczątkowały II wojnę światową w Wolnym Mieście Gdańsku. Komiks uzupełniają materiały historyczne (teksty i zdjęcia archiwalne) przygotowane we współpracy z Muzeum Poczty Polskiej w Gdańsku. Album został wydrukowany w nakładzie 4 tys. egzemplarzy i będzie dostępny w sprzedaży od 30 sierpnia.

    Autorem scenariusza i pomysłodawcą serii „Kroniki epizodów wojennych” w ramach, której ukazuje się ten komiks jest historyk Mariusz Wójtowicz - Podhorski. Twórcami warstwy plastycznej komiksu są (jakże by inaczej) bydgoszczanie. Krzysztof Wyrzykowski zaprojektował okładkę a Jacek Przybylski cały komiks narysował. Zin Zin Press zafundował nam znakomitą okazję do przeprowadzenia wywiadu z Jackiem Przybylskim, co skrzętnie wykorzystał Maciej Jasiński. Zapraszamy!


Maciej Jasiński: „Pierwsi w boju” to Twój pierwszy album, który narysowałeś w całości. Jakie to uczucie trzymać w ręku własne dzieło?
    Jacek Przybylski: Zgadza się, to mój pierwszy album, chociaż już mam za sobą dłuższe historie takie jak np. „Apacz - Ostry Nóż”, który ukazał się w „Kontrze” (numer 5). Album „Pierwsi w boju - Obrona Poczty Polskiej” to trochę inna sprawa, był wielkim wyzwaniem. Komiks jest kontynuacją cyklu „Kroniki epizodów wojennych” i miał się trzymać stylistyki jak najbardziej realistycznej, realiów historycznych z tamtego okresu. Miał oddawać czasy i klimat przedwojennego Wolnego Miasta Gdańsk. Wiedziałem, że czeka mnie mnóstwo pracy, a zwłaszcza przy detalach związanych z militariami. Ogólny kształt komiksu oraz detal, jaki obserwujemy w kadrach i wierność ukazywania elementów historycznych zawdzięczać można scenarzyście Mariuszowi Wójtowiczowi - Podhorskiemu. Zawsze służył radą, ciągle dopingował i wspierał dobrym słowem w wytrwałym ukazywaniu szczegółów. Była to lekcja dobrego rzemiosła. Nauczyłem się przy tym, że zawsze można narysować coś lepiej. Dziś już wiem np. ile gwiazdek ma major, rozróżniam broń typu Ura od Mausera. Kiedyś to dla mnie był grzmiący kij i tyle, a pistolet to przysłowiowa klamka. Trochę czasu minęło zanim wskoczyłem na właściwy tor... Przy rysowaniu starałem się pokazać temat jak najlepiej potrafiłem, w miarę czytelnie. Napięty termin trochę to wszystko utrudniał.
    Mam nadzieję, że komiks będzie się podobał. W końcu nie rysuje się dla siebie, ale dla czytelników. Myślę, że powinni sięgnąć po ten album, ponieważ pokazuje ciężką sytuację Polaków z Poczty Polskiej w przeddzień II wojny światowej w Wolnym Mieście Gdańsk. Jakie wielkie zadanie przed nimi stało to pewnie mało, kto wie. Warto się dowiedzieć czegoś na ten temat. A jakie to uczucie trzymać w ręku własne dzieło? Jeszcze go nie miałem w ręku, ale na pewno z przyjemnością popatrzę jak wyszedł w druku. Inaczej strony wyglądają w druku, a inaczej surowe nie obrobione. Przyjdzie pewnie też myśl:, Czy ja to zrobiłem? Nie wierzę!!!

Początki Twojego rysowania komiksów to liceum plastyczne czy też zainteresowanie przejawiałeś wcześniej?
    Liceum plastyczne... Ech złote czasy młodości. Właściwie poszedłem do PLSP w Bydgoszczy dzięki komiksowi. Odkąd pamiętam, już w podstawówce zbierałem dobre opinie od nauczycieli za prace plastyczne, ale nie traktowałem tego zbyt poważnie, aż do pewnego dnia, kiedy koleżanka poprosiła mnie o narysowanie komiksu do gazetki szkolnej. No i tak się zaczęło. Narodziła się myśl o szkole plastycznej.


Bydgoskie liceum plastyczne Twojego okresu to prawdziwy wysyp komiksowych talentów: Krzysztof Wyrzykowski, Maciej Simiński, Śledziu czy Łukasz Ciaciuch - znałeś ich wszystkich z liceum i razem tworzyliście pismo Kontra. Możesz opowiedzieć o tym coś więcej?
    To fakt, dziwne zjawisko. Być może, dlatego, że kiedyś życie nie było tak zdominowane przez gry komputerowe i internet? Z Maciejem Simińskim (kolega z bloku) i Krzysztofem Wyrzykowskim chodziłem nawet do jednej klasy, dopingowaliśmy się nawzajem do pracy przy komiksach. To było dobre. Zamiast pilnie uczyć się z tej polskiej czytanki siedzieliśmy na lekcjach i gryzdaliśmy po zeszytach naszych wymyślonych bohaterów.
    Później głośno w szkole zrobiło się o Śledziu. Kiedy poznałem Śledzia można powiedzieć, że dopiero raczkował w sztuce komiksu, ale miał ich już wtedy tony. Dodatkowo okazało się, że Śledź to nasz młodszy kolega z podwórka, mieszkał blok obok. To była jakaś strefa zero czy co? Bociany wrzucały tam utalentowane dzieciaki.
    Po jakimś czasie, kiedy nieco okrzepliśmy w poglądach i rzemiośle spróbowaliśmy szczęścia w wydawaniu magazynu „Kontra” (wyszło 6 numerów). Fanzin cieszył się nawet sporą popularnością, miał stałych czytelników. Jego głównym mankamentem była mała częstotliwość ukazywania się oraz mały wkład na rozwój i druk. Niestety szybko odpadł od nas Maciej Simiński dołączając do teamu Śledzia, który wówczas stworzył z ekipą „Azbest”. Na horyzoncie pojawił się kolejny rysownik z PLSP Łukasz Ciaciuch. Szybko się zgadaliśmy i również zaczął zamieszczać swoje prace w Kontrze. Kto wie, może kiedyś reaktywujemy Kontrę? To by było coś.


A słynne spotkania młodych twórców komiksowych u Jacka Michalskiego i Andrzeja Janickiego. Jak to wyglądało?
    Oj, działo się wtedy! W pewnym momencie naszych poszukiwań i zainteresowania komiksem pojawił się magazyn „Awantura”. Ku naszemu zdumieniu pismo miało swoją siedzibę w Bydgoszczy. Skontaktowaliśmy się z redakcją i wkrótce odbyło się pierwsze spotkanie. A na nim nikt inny jak: Andrzej Janicki, Jacek Michalski, Krzysztof Różański, Roman Maciejewski, no i my młode wilki: Maciej Simiński, Krzysztof Wyrzykowski i ja.
    Tu dowiedzieliśmy się podstawowych profesjonalnych wskazówek o tworzeniu komiksu. Flaszka przypieczętowała naszą znajomość. I tak się zaczęły nasze cykliczne spotkania. Na każde przynosiliśmy swoje prace i łapczywie łapaliśmy wszelkie możliwe wskazówki. Dodać należy, że nasi starsi koledzy byli dla nas jedynym dostępnym i rzetelnym źródłem informacji na temat profesjonalnego komiksu. Wtedy nie było internetu.

Po ostatnim numerze Kontry porzuciłeś na jakiś czas tworzenie komiksów. Później w 2005 roku był epizod w albumie o Solidarności, a potem znów długo nic, dlaczego?
    To był czas szukania sobie miejsca na rynku, najpierw praca w agencji reklamowej, to także czas założenia rodziny. Sytuacja rodzinna zmusiła mnie do szukania stałego dochodu, a że z komiksu nie da się wyżyć na dzień dzisiejszy to został trochę na uboczu. Zapewne jestem zbyt mało znany jako rysownik stąd brak zleceń. W tym okresie może długie historie nie powstawały, ale tworzyłem krótkie prace na konkursy m.in. o Powstaniu Warszawskim, konkurs na komiks ekonomiczny, ilustracje dla kanału Discovery – Historia oraz pracowałem jako konceptartysta.

Ten rok przyniósł dwie publikacje Twojego autorstwa. Najpierw wysokonakładowa „Faustyna” dołączona do Małego Gościa Niedzielnego, a teraz album o obronie Poczty Polskiej. To najbardziej pracowity rok w Twojej komiksowej karierze, ale wiem, że to nie koniec komiksowych planów na ten rok...
    Jest połowa roku, a ja jeszcze tyle w swoim życiu komiksowym nie rysowałem, co teraz. Być może powstaną inne komiksy z moim udziałem, są już pewne wstępne rozmowy, ale na razie sam za dużo nie wiem na ten temat, nie chcę zapeszyć.

A w przyszłym roku, już coś planujesz?
    Plany to ja mam i to duże. Zacząłem już wstępne ilustracje do mojego komiksu autorskiego „Czarne miasto”, pokazujące postnuklearny świat, futurystyczne pojazdy latające... To będzie bardzo duże przedsięwzięcie, full kolor. W założeniu ma to być epicka opowieść o zagrożonej dynastii rasy Panów. Dopracowuję scenariusz, i nawet nie wiem, kiedy się za to zabiorę. No, ale plany są. Aha i mam także na warsztacie kilkustronicowy komiks do scenariusza Łukasza Chmielewskiego, przerwałem rysowanie z powodu prac związanych z albumem o Poczcie. Pracuję też pomału nad drugą częścią „Apacz - Ostry Nóż”. Jeśli tylko będę miał wolny czas to pewnie będę realizował te plany.

poniedziałek, 15 lutego 2010

Archiwum P - część trzecia

Motyw Drogi prezentuje kolejny urodzinowy materiał dotyczący „Produktu”, który pod szyldem „Spadkobiercy Produktu” ujawnia prawdziwie wzruszające wspomnienia i zwierzenia Piotra „Jaszczu” Nowackiego. Dzięki Piotrze za miłe słowa skierowane pod adresem Produkt Crew! Rysunek Śledzia przedstawiający znakomitą część występujących na łamach magazynu bohaterów. Oryginał (cienkopis UNI PIN - czarny, papier ksero A4) na szczęście zachował się w moich zbiorach, chociaż nie pamiętam, w jakich okolicznościach do nich trafił. Przyjmuję, zatem, że był to prezent od Michała.

wtorek, 12 stycznia 2010

Archiwum P - część druga

Dzisiejsza odsłona „Archiwum P” zawiera prawdziwy skarb, obrazek, który do tej chwili widziało zaledwie kilka osób. Przedstawiam roboczą wersję okładki „Produktu”, którą zmajstrowaliśmy ze Śledziem, wykorzystując moją ilustrację z laską i robotem. Z takim, jednostronnie laminowanym wydrukiem jechaliśmy na spotkanie z Marcinem „Martinezem” Przasnyckim, do Warszawy. Największymi atutami, jakimi dysponowaliśmy w trakcie tej rozmowy były: zapał, pomysły i bajer Michała, ale wydaje mi się, że także dzięki temu projektowi historia „Produktu” mogła się na dobre rozpocząć. Co potwierdzają słowa Śledzia: „Okładka to była szybka robota. Logo zrobiliśmy chyba w kwadrans (na szczęście, zmieniliśmy je w 10 numerze). Już nie pamiętam, czy przyznaliśmy się do tak szybkiej roboty Martinezowi, który nas początkowo wydawał. Chyba tak, ale on był zachwycony tym, co widzi, więc... Luzik. Poszło.Na deser zaserwuję trzy strony komiksu „Aurora - Black or White” (scenariusz i ołówek - Śledziu, tusz - A. Janicki), który ukazał się w czwartym (3/2000) numerze „Produktu”. Historyjka wzbudziła chwilowe napięcie w stosunkach Produkt Crew z Jackiem Michalskim, współtwórcą postaci Aurory i Samsona, z racji szalonego pomysłu Śledzia, aby Samsona pozbawić (Auć!) „męskości”. Ostatecznie dramatyczna przygoda dzielnego gliniarza została opublikowana z nieśmiałym przyzwoleniem Jacka. Z pamiętnika Śledzika: „Ten czwarty numer to numer, którego kompletnie nie pamiętam. Był pierwszym, którego ostatni egzemplarz zgubiłem (nie mam dziś chyba z ośmiu numerów „Produktu”), więc pamięć o nim ginie w próbach przywrócenia o nim pamięci. Bardzo, bardzo chciałem napisać nową historyjkę z Aurorą, która miała już wyrobioną wśród czytelników komiksowych markę, dzięki publikacjom w „Czasie komiksu”, zwyczajowo jednak chciałem coś od razu zepsuć, czyli obciąć Samsonowi to i owo, bo obcinanie samcom alfa uważam za obowiązek absolutnie każdego. Jacek, jasne, był niepocieszony, ale to była moja zemsta za to, że kiedyś grzebał mi w kompie, podczas jednej takiej bibki na Szwederowie, na którą z Fuksem (świetne psisko z niego było) wpadł.

NJUSY

wtorek, 5 stycznia 2010

Archiwum P - część pierwsza

Jako się rzekło, czas ratować honor bloga wspominkowymi materiałami związanymi z dziesiątymi urodzinami magazynu komiksowego „Produkt”. Wiadomo, że reklama jest dźwignią handlu, czy jednak w wypadku „Produktu” można by wskazać jej znaczący udział w sprzedaży, nie mam pojęcia. Autorem prezentowanych reklam był Śledziu a zamieszczał je zaprzyjaźniony organ miłośników gier konsolowych i video „Neo Plus”. Zapowiedzi kolejnych numerów „Produktu” ukazywały się regularnie, aż do samego końca. Poza tym za pośrednictwem blankietów tam drukowanych można było zamówić brakujące numery „P”. Nie wszystkie reklamy z „Neo Plus” przetrwały w moim archiwum, gdzieś zapodziałem również te zamieszczane min. przez „Science Fiction”, ale i tak zbiór wydaje mi się dosyć interesujący. Głównie, dlatego, że ich design i przekaz słowny idealnie oddaje nowatorski i niekonwencjonalny charakter zjawiska, jakim był „Produkt”. Oto kilka zdań komentarza od samego Śledzia: Szyłem z tego, co miałem pod ręką i jak widzę po latach, nie zawsze schludnie i z głową, ale zawsze na wesoło. Szyło się ze: zdjęć pierwszokomunijnych młodszego brata („dostałem od taty”), archiwalnych zdjęć rodzinki („narodził się nowy, świecki...”), zdjęć kumpli („before, after”) czy siebie samego (zdjęcie z ogolonym łbem z nazwą magazynu „pod włosem”, wyglądającą na błąd przy składzie a nie tatuaż). Troszkę się dorysowywało i już reklama do magazynu NEO+ była gotowa. .............................................................................................................................. Zapraszam wszystkich do zerknięcia na starą stronę „Produktu” uruchomioną po latach dzięki fanom magazynu z Motywu Drogi i WAK-a. Zapoznajcie się również ze sporządzoną przez zespół Motywu Drogi listą tytułów, które uczyniły z „Produktu” kultowy magazyn.

środa, 30 grudnia 2009

Do siego roku!

  • Gildia Komiksu” zaprezentowała listę „Top 20” październikowych bestsellerów swojego sklepu w kategorii „komiks”. „Binio Bill i Szalony Heronimo” uplasował się na piątej pozycji. Następny lokalny akcent w tym notowaniu to ósma lokata Śledzia i „Porwania na srebrnym ekranie”, czyli trzeciej części „Wartości rodzinnych”.
  • O Śledziu, który wskrzesił polski komiks” - to tekst poświęcony dziesiątym urodzinom magazynu „Produkt”, zamieszczony przez Tomasza Pstrągowskiego w serwisie „Komiksomania”.
  • Także na prywatnym poletku Michała możemy znaleźć kolejną porcję wspomnień dotyczących „Produktu” i przy tej okazji chciałbym poinformować wszystkich zainteresowanych, że my również uchylimy nieco drzwi do „Archiwum P” i w ten sposób planujemy wkroczyć w rok 2010. Wszystkiego najlepszego!
Produkt 01/1999 - projekt okładki: Śledziu, Andrzej Janicki

wtorek, 22 grudnia 2009

Samokrytyka z okazji okrągłej rocznicy

Przyznaję się bez bicia, rażenia prądem i wyrywania paznokci - nawaliłem, a właściwie nawaliliśmy jako zespół! Nasz blog powstał między innymi po to by opisywać istotne i ciekawe wydarzenia związane z bydgoskimi twórcami komiksu. No tak, założenie było zacne, lecz realizacja wciąż napotyka na różne prozaiczne trudności. Nie dość, że wiele ciekawych tematów przeleciało nam koło nosa to jeszcze umknęła nam niezwykle istotna i okrąglutka, bo dziesiąta rocznica narodzin „Produktu”. Skandaliczne niedopatrzenie, powiecie i będziecie mieli rację! Przecież ten kultowy już dzisiaj magazyn komiksowy powstał w Bydgoszczy. Pomysłodawca i główny kreator magazynu to bydgoszczanin Michał „Śledziu” Śledziński. Pierwotny trzon zespołu redakcyjnego to także bydgoszczanie: Łukasz Chmielewski, Krzysztof Mirowski, Maciej „Simson” Simiński i moja skromna osoba. Mleko się rozlało, czar niezwykłych wspomnień członków Produkt Crew nie pojawi się tu i teraz (może za rok?), bo zwyczajnie nawaliliśmy!!! Posypując głowę popiołem zapraszam do zapoznania się z rocznicowymi materiałami na Motywie Drogi, w tym z wywiadem, którego Śledziu udzielił w tym samym miejscu oraz z bardzo wzruszającymi komentarzami pod oboma wpisami. Mea culpa, moja bardzo wielka culpa... Produkt 03/2000 - okładka: Jacek Michalski, Andrzej Janicki, Śledziu

czwartek, 5 listopada 2009

Wystawa w Amadorze

UPDATE - Relacja (+ zdjęcia) Jakuba Jankowskiego z „Międzynarodowego Festiwalu Komiksu” w Amadorze na blogu pRzYpAdKiEm. W ramach „XX Międzynarodowego Festiwalu Komiksu” odbywającego się w portugalskim mieście Amadora, w dniach 23 października - 8 listopada, prezentowana jest wystawa komiksu polskiego. Ekspozycja zawiera min. prace bydgoskich rysowników. Naszego miasto reprezentują plansze Andrzeja Janickiego, Michała Śledzińskiego, Jerzego Wróblewskiego, Janusza Wyrzykowskiego i Krzysztofa Wyrzykowskiego. Więcej informacji na stronach serwisu Polter.
Powered By Blogger