czwartek, 10 lutego 2011

20 - lecie „Awantury” - część pierwsza


Czym była „Awantura”? W największym skrócie: był to magazyn komiksowy, wychodzący w Polsce w latach 1990-1991, prezentujący polskie komiksy. Ukazały się cztery numery, po czym pismo upadło, choć nie z powodu braku czytelników. Z uwagi na niedawną rocznicę 20-lecie powstania magazynu chcielibyśmy przybliżyć jego historię i dorobek, a także wyciągnąć z rękawa nasze asy: niepublikowane do tej pory materiały związane z pismem. 

 
 Licząc, że przyciągnęliśmy waszą uwagę, ponownie zadajemy pytanie, „Czym była „Awantura”, tym razem udzielając znacznie dłuższej odpowiedzi...

 U schyłku lat 80. do głosu dochodziło nowe pokolenie polskich komiksiarzy: rysowników, scenarzystów oraz publicystów. Rychło okazało się, że choć są grupą liczną, to jednocześnie ich głos może w ogóle nie być usłyszany. Brakowało, bowiem magazynu komiksowego, gdzie mogliby publikować swoje prace. Praktycznie jedyny stały periodyk komiksowy, czyli „Komiks-Fantastyka” (później lepiej znany jako „Komiks”) czynił to sporadycznie, inne czasopisma np. „Świat Młodych” nie akceptowały żadnych „ostrzejszych” komiksów.

 Jak się potem okazało, kluczowy okazał się rok 1990, gdy w odstępie niewielkiego przedziału czasu powstały dwa magazyny, które postanowiły postawić wyłącznie na polski komiks: „Fan” (znany też jako "Komiks Fan" lub "Fan Komiks") i „Awantura”. „Fan” - być może nieświadomie - zaprezentował historie skierowane do młodszego czytelnika, łagodniejsze zarówno w formie jak i w treści. Pismo, które przetrwało 3 numery, pamięta się głównie z racji niedokończonego komiksu („Zbyt długa Jesień”) duetu Szyłak/Jezierski oraz publikacji jednej nowelki autorstwa Jerzego Skarżyńskiego.


 „Awantura” natomiast pokazała pazury nowej fali polskiego komiksu. Historia powstania magazynu rozpoczyna się w grudniu 1988 r., wraz z momentem powstania Studia Komiks Polski, spółki zawiązanej przez miłośników i twórców komiksu w składzie: Tomasz Marciniak, Andrzej Janicki, Roman Maciejewski, Jacek Michalski oraz Krzysztof Różański. SKP przybrało formę spółki z o.o., której głównym celem było wydawanie własnego magazynu komiksowego oraz propagowanie komiksu przez publikacje, warsztaty, wystawy itp. W ten sposób SKP stało się najprawdopodobniej pierwszą w Europie Wschodniej firmą mającą zajmować się wyłącznie komiksem.
 Jak każde przedsięwzięcie tworzone przez małe grupki zapaleńców, również i to nie narzekało na nadmiar funduszy koniecznych do prowadzenia profesjonalnej działalności. Długie poszukiwania inwestora i wydawcy (pukano m.in. do wrót firmy Baltica, która planowała swój własny magazyn komiksowy) nie były zbyt owocne, acz w międzyczasie nawiązano wiele kontaktów w środowisku komiksowym. Niezbyt optymistyczna sytuacja zmieniła się niespodziewanie po przypadkowym spotkaniu Tomasza Marciniaka i Krzysztofa Buko w Chełmnie, rodzinnym mieście T. Marciniaka. Buko skontaktował SKP z kilkoma biznesmenami z Chełmna i udało się przekonać ich, aby zaryzykowali swoje pieniądze, wydając magazyn pod szyldem specjalnie w tym celu powstałej spółki Horus. W ten sposób narodził się magazyn „Awantura” z Andrzejem Janickim jako red. naczelnym. W ramach ciekawostki: nazwa czasopisma została wymyślona podczas burzy mózgów mającej miejsce w mieszkaniu Jacka Michalskiego - podczas niej pod uwagę brane były również tytuły „Adventure” oraz „Avanti”(!). Logo pisma oraz winietę zaprojektował Krzysztof Różański.

 Początki magazynu były słodko-gorzkie. Z jednej strony zrealizowano wielkie marzenie SKP: powołano do życia magazyn publikujący wyłącznie komiksy polskich autorów. Krzepiąca była również pełna niezależność redakcji, której dano wolną rękę w kształtowaniu formuły pisma i doborze prac. Redaktorem technicznym pisma został Michał Małecki, doświadczony drukarz, zajmujący się wyłącznie kwestiami dot. druku magazynu.

 Oczywiście była też i druga strona medalu. Samo tworzenie pisma komiksowego w latach 1990-1991 wymagało o wiele więcej trudu i cierpliwości niż dzisiaj – nie tylko z powodu braku komputerowego składu. „Awantura” powstawała praktycznie w domowych warunkach, chałupniczymi metodami, które najlepiej podsumowuje Różański wspominając: „klej, nożyczki, ksero i literki wyciskane z foliowych wzorników, były naszą bronią”. Do tego dochodziła konieczność zajmowania się sprawami administracyjnymi oraz dystrybucją. Dodajmy, że siedziba wydawnictwa znajdowała się w Chełmnie, ale całość prac nad pismem i spotkania redakcyjne miały miejsce w Bydgoszczy (głównie w mieszkaniu Michalskiego), gdzie mieszkała cała redakcja za wyjątkiem Marciniaka, który studiował i mieszkał w Toruniu.


 Wysiłki, SKP przyniosły jednak efekty. Pierwszy numer ukazał się w grudniu  1990 r. Liczył 36 stron, z czego połowa była w kolorze. Zawierał cztery komiksy, pierwszą część cyklów „Księga Przejść” Romana Maciejewskiego oraz „Oxana” Krzysztofa Różańskiego, komiksową nowelkę „Marzenie” Andrzeja Janickiego, i pierwszą (z dwóch) części „Samotnika” Jacka Michalskiego. Wszystkie komiksy obracały się w elementach fantasy i SF.

 Całość dopełniał artykuł Jerzego Szyłaka o francuskim artyście znanym jako Philippe Druillet. Warto też wspomnieć o konkursie, w którym w zamian za kupon wycięty z pisma można było wygrać odtwarzacz video (niezły rarytas jak na tamte czasy). Wspominam o tym, gdyż zwycięzca owego konkursu faktycznie nagrodę swoją otrzymał, o co w dobie błyskawicznego powstawania i upadania różnych magazynów (ktoś pamięta magazyn „Miliarder”?), nie było wcale łatwo.

 Co ciekawe, w pierwszym numerze brak było wstępniaka obwieszczającego czytelnikom „Oto jesteśmy. Redakcja”. Wstępniaków odredakcyjnych próżno szukać też w następnych numerach, zamiast nich, obok stopki, umieszczane były natomiast cytaty teoretyków i artystów komiksowych na temat tegoż medium.

 Numer drugi zawierał kontynuacje „Księgi Przejść” oraz „Oxany” jak i ostatnią część „Samotnika”. Proporcje między częścią kolorową, a czarno-białą zostały zachowane, dział publicystyczny tym razem reprezentował Edward Owczarek z artykułem na temat opowiadania obrazem. Równocześnie ogłoszono także konkurs dla rysowników, scenarzystów oraz publicystów i zapowiedziano start listy przebojów komiksowych.


 Gwoli ciekawostki, okładka Jacka Michalskiego do drugiego numeru była malowana farbami olejnymi, na dużej płycie pilśniowej. Powstawała w małym pokoiku autora, na wskutek czego ten zatruł się oparami farb i terpentyny. Ponoć do dzisiaj nie tknął farb olejnych.

 Pierwsze dwa numery można w zasadzie uznać za przymiarkę do formuły „Awantury”, która nastąpiła wraz z numerem trzecim. Już okładka z Conanem w pozie bojowej pokazuje, że z „Awanturą” nie ma żartów. W środku magazyn nie dość, że przytył do 48 stron w całości w kolorze, to i same komiksy zyskały na jakości. Kolorowy pochód rozpoczyna pierwszy epizod „Miasta Trędowatych” Wojciecha Birka, niechybnie efekt fascynacji autora frankofońskim komiksem przygodowym. Fascynacji przynoszącej bardzo dobre efekty – o ile graficznie komiks mógłby być ciut lepszy, to scenariusz to tej pory wywiera bardzo pozytywne wrażenie, wręcz zachęca do dokończenia cyklu. 


 Następnie mamy do czynienia z nowelką SF „Polowanie” w post-apokaliptycznych klimatach, duetu Tkaczyk (scenariusz) & Janicki (rysunek), równie sprawnie narysowaną, co opowiedzianą. W pierwotnej wersji komiks narysował sam Witold Tkaczyk już w 1989, wersja z „Awantury” została poddana adaptacji przez Janickiego. Dodam, że wersja Tkaczyka ukazała się ostatecznie drukiem w „AQQ” 31 (2004 r.).

 „Conan & Atala” to z kolei pierwszy epizod komiksu oparty na motywach opowiadania Roberta E. Howarda, pt. „Córka lodowego olbrzyma”. Miejscami oparty dość luźno, gdyż zamiast skrócenia prozy Howarda, duet Janicki/Michalski rozszerzył opowieść o własne pomysły. W rezultacie tego zamiast adaptacji-kalki wyszła bardzo zgrabna opowieść, którą i znający „Córkę...” przeczyta z przyjemnością, zwłaszcza, że w pierwszym epizodzie Michalski naprawdę pokazuje, co potrafi. Dodam jeszcze, że komiks momentami jest dość naturalistyczny: brutalny, krwawy i bez listków figowych.

 „Awantura”, bowiem, to produkt dla prawdziwych mężczyzn (broń Boże „komiks dla prawdziwych mężczyzn”), których z pewnością zainteresował kolejny epizod „Oxany”, z dość ponętną główną bohaterką. Całości dopełnia trzecia część „Księgi Przejść”, która wyraźnie się rozkręciła po dwóch „wstępnych” epizodach oraz całostronicowa komiksowa ilustracja duetu Szyłak/Janicki.

 Także i dział publicystyczny zyskał na objętości. Witold Tkaczyk relacjonował Międzynarodowe Targi Książki w Goeteborgu, a raczej ich komiksową część – COMICS `90. Z kolei Tomasz Marciniak opowiedział o swojej wizycie na I Czechosłowackim Dniu Komiksu (listopad 1990 r.). Poniżej zanotowano także, że 2 lutego 1991 roku odbył się pierwszy Konwent Twórców Komiksu w Kielcach, z którego powstało przyszłe MFK, a od 2008 roku również „iG”.

 Korzystając z tematu do wspominek, zamieszczam także i pierwsze notowanie Komiksowej Listy Przebojów z tegoż numeru wraz, z którą Andrzej Janicki zamieścił dłuższy komentarz na temat stanu rynku komiksowego.

1. Thorgal: Czarna Galera
2. Hugo: Błękitna Perła
3. Wieczna Wojna
4. Thorgal: Wilczyca
5. Binio Bill: Skarb Pajutów
6. Batman: Zabójczy Żart
7. Kajko i Kokosz: Mirmił w opałach
8. Szninkiel
9. Onna
10. Dwie podróże Guliwera

Prawda, że ciekawe? Gdyby przejrzeć półki sklepów komiksowych okazałoby się, że można kupić to samo, co w roku 1991, przy tak samo skaczących w górę cenach. To żart oczywiście... Zauważę, że o ile o Binio Billu pamięć jest żywa do dzisiaj, to mało, kto już pamięta o wcale niezłych „Dwóch Podróżach Guliwera” Muldyńskiego i Pawlaka. A „Onna”? Kto z „młodych” wie, że wydano u nas taki komiks?

 Wracając do „Awantury”. Czwarty numer ukazał się w październiku 1991 r. i kontynuował chwalebne tradycje poprzednika: ponownie 48 stron w kolorze. I to stron całkiem niezłych, gdyż kolejne części „awanturowych” seriali trzymają dość wysoki poziom. Co ciekawe, „Conan i Atala” został przemianowany na „Drakon & Onea” (a do obsady dołączyła Sharon Stone), powodem tego był możliwy konflikt na tle praw autorskich z wydawnictwem As-Editor, acz legalność komiksów tego edytora do tej pory poddawana jest w wątpliwość. W numerze można było też przeczytać: pierwszy odcinek „Stalowej Twierdzy”,  SF Andrzeja Janickego, oraz pierwszą część „Śladami Kida Walkera” Jerzego Wróblewskiego, wcześniej drukowaną w „Świecie Młodych”.


 Publicystyką zawładnął Jerzy Szyłak produkując dwa artykuły: jeden o Milo Manarze, a drugi o Asteriksie, którego pierwszy tom wówczas został opublikowany w Polsce nakładem Hanna-Barbera Poland.

Piąty numer „Awantury” już się nie ukazał.

 Redaktorzy pracujący przy magazynie przeczuwali, że koniec pisma może nastąpić dużo szybciej, niż ktokolwiek by się spodziewał. Po kilku miesiącach od wydania pierwszego numeru spółka Horus stała się częścią większej firmy Artex (egzotyczny polsko-liechtensteinowski twór). Początkowe ustalenia z Horusem, zakładały, że wymierny efekt finansowy powinien nastąpić po wydaniu sześciu numerów magazynu. Niestety Artex postanowił zamknąć pismo po ukazaniu się czwartego numeru „Awantury” mimo faktu, że jego sprzedaż była najlepsza jak do tej pory (ok. 30 z 50 tys. egz. nakładu), co wtedy było wynikiem więcej niż przyzwoitym. Dzisiaj możemy o tym tylko pomarzyć.

 Po kilku miesiącach dotarły do „Awanturników” informacje, że pieniądze z magazynu były wykorzystywane przez firmę Artex w jakichś nieudanych przedsięwzięciach handlowych, co miało bardzo bolesne skutki: firma wpadła w poważne tarapaty finansowe a jej właściciel zbiegł za granicę.


 To ostatecznie potwierdziło zgon pisma, które redakcja niejednokrotnie próbowała reaktywować. Rozważano m.in. fuzję ze wspomnianym już magazynem komiksowym „Fan”, (którego wyszły trzy numery, w tym jeden jako podwójny), pod szyldem „Super-Fan”. Co ciekawe, obydwa czasopisma wystartowały w podobnym czasie i miały ten sam, jasno określony cel: publikowanie komiksów polskich twórców. W bezpośrednim porównaniu szalę zwycięstwa przechyla się zdecydowanie na stronę „Awantury”. Lepsze komiksy, lepsza formuła, lepsze wykonanie - gdyby magazyn istniał, choć kilka numerów więcej, z pewnością byłby dzisiaj rozpoznawany jako klasyczny. Niestety los chciał inaczej, zostały, więc nam lektura czterech numerów „Awantury” i późniejszych (a zarazem licznych) komiksów „Awanturników” oraz wspomnienia.

Karol Wiśniewski, współpraca - Andrzej Janicki.

wtorek, 8 lutego 2011

80 - te urodziny Bohdana Butenki


Nie wiem czy Bohdan Butenko znajdzie dzisiaj czas, aby świętować swoje osiemdziesiąte urodziny. Wciąż pozostaję pod wielkim wrażeniem Jego aktywności. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy w księgarniach pojawiły się kolejne książki z ilustracjami Mistrza, odbierał kolejną nagrodę a niebawem będzie uczestniczył w kolejnych spotkaniach z miłośnikami swojej kreski. Szczerze podziwiam i życzę słynnemu bydgoszczaninowi by nie zwalniał tempa. Panie Bohdanie, najmniej stu lat, życzymy!

piątek, 4 lutego 2011

Archiwum JW - część czwarta


Z początkiem lutego postanowiliśmy podjąć spóźnione postanowienie noworoczne, aby częściej dokonywać uaktualnień na stronie.
Na początek dwa spośród kilkuset żartów rysunkowych, jakie Jerzy Wróblewski przygotował dla „Dziennika Wieczornego”.



A poniżej jeden z konkursów rysunkowych z łamów „Dziennika Wieczornego”. Chcecie się zabawić? Spróbujcie, zatem odpowiedzieć na pytanie, który z dwóch malarzy (ten po lewej czy prawej) wierniej maluje rzeczywistość, którą widzi?


Odpowiedzi wpisujcie poniżej w komentarzach. Autor pierwszej prawidłowej odpowiedzi otrzyma komiksową nagrodę!

EDIT: No i wszystko jasne. Prawidłowa odpowiedź na pytanie konkursowe padła 4 lutego 2011, o godz. 20:08 a to oznacza, że zwycięzcą został HDS (imię, nazwisko i e-mail znany jurorom).

Brawo!!! Hadesie, przyznałeś, że oczka masz kaprawe, ale zgadłeś. Malarz po lewej stronie bardziej przyłożył się do oddania szczegółów odwzorowywanego pejzażu, chociaż muszę przyznać, że także w gronie jurorów trwały zażarte dyskusje dotyczące liczby różnic w obrazach i ostateczny wynik pojawił się po odrzuceniu wszystkich wątpliwych, podejrzanych i przypadkowych kresek i paprochów. W końcu nie o ilość a o jakość chodzi!

W Twoje ręce Hadesie trafią bardzo cenne nagrody, które możesz podejrzeć na obrazku poniżej. Dodam jeszcze, że album „Solidarność 25 lat - Nadzieja zwykłych ludzi” będzie dodatkowo upstrzony stosowną dedykacją, rysunkiem i autografami Macieja Jasińskiego oraz moim.


piątek, 7 stycznia 2011

WOŚP



Bydgoscy twórcy komiksu włączają się w tegoroczną zbiórkę Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Wszystkich fanów komiksu i nie tylko zapraszamy do licytowania przedmiotów wystawionych przez nas w portalu aukcyjnym WOŚP.

Wśród nich m.in. takie rarytasy jak oryginalne plansze Andrzeja Janickiego i Jacka Michalskiego oraz Macieja „Simsona” Simińskiego, komiks „Binio Bill i Szalony Heronimo” z autografem córki Jerzego Wróblewskiego, a także niedostępne już na rynku portfolio Mistrza o numerze 001!!!

Całkowity dochód z aukcji jest oczywiście przeznaczony na WOŚP.

czwartek, 25 listopada 2010

Dogmat 2 - wystawa



Kawiarnia „Sens Nonsensu”, „Coyot PRESENTS” i „Studio Domino” Sp. z o.o. mają zaszczyt zaprosić na wystawę prac Piotra Białczaka wykonanych do scenariusza Łukasza Chmielewskiego do komiksu „Dogmat”.

Na wystawie, na dwudziestu jeden planszach, zostanie zaprezentowany wybór kadrów, z których złożony został drugi tom serii komiksowej „Dogmat”.

Przygotujcie się na: Dogmat: Si deus pro nobis...

Prace będzie można obejrzeć od 27 listopada 2010 do 08 stycznia 2011 w „Sens Nonsensu” (Warszawa, ul. Wileńska 23).

W dniu 27 listopada (sobota) godz. 18:00 zapraszamy na spotkanie z Piotrem Białczakiem autorem graficznej strony komiksu.

Kuratorem wystawy jest Dariusz Cybulski.


PIOTR BIAŁCZAK - URODZONY W SZCZECINIE. ABSOLWENT ASP W POZNANIU. OBECNIE MIESZKAJĄCY W WARSZAWIE. KOMIKSY RYSOWAŁ W DZIECIŃSTWIE, PÓŹNIEJ POD WPŁYWEM FASCYNACJI KINEMATOGRAFIĄ, PORZUCA KOMIKS I POŚWIĘCA SIĘ STUDIOWANIU FILMU, FOTOGRAFII, ANIMACJI ORAZ MALARSTWA I RYSUNKU. W 2003 ROKU ANDRZEJ BARON ZE „STUDIA DOMINO” PRZEDSTAWIA MU SCENARIUSZ ŁUKASZA CHMIELEWSKIEGO „DOGMAT”. ALBUM „DOGMAT: PROLOG” ZOSTAJE OPUBLIKOWANY DWA LATA PÓŹNIEJ. W 2010 WYDANA ZOSTAJE KONTYNUACJA „DOGMAT: SI DEUS PRO NOBIS...”. PIOTR BIAŁCZAK NA CO DZIEŃ ZAJMUJE SIĘ POSTPRODUKCJĄ TELEWIZYJNĄ.
...

Gospodarz wystawy: „Sens Nonsensu” - 660757677, sensnonsensu@gmail.com, http://www.sensnonsensu.pl/
Kurator wystawy: Dariusz Cybulski - dariusz_cybulski@wp.pl
Wydawca komiksu: „Studio Domino” Sp. z o.o. - znakomiks@wp.pl, http://www.znakomiks.com.pl

poniedziałek, 15 listopada 2010

Radosny poniedziałek


Czy ktoś tu jeszcze zagląda? Tak, dzięki licznikowi wejść i statystykom wiemy, że zaglądacie. Na szczęście nie słyszymy waszego psioczenia, że nic się na blogu nie dzieje. Tymczasem jest przecież, o czym pisać, bo nasze bydgoskie komiksowo wcale nie ułożyło się do zimowego snu.

NASI ZNÓW WYGRALI!!!

To nie kolejny sukces WKS Zawisza Bydgoszcz czy polskiej reprezentacji piłki nożnej, ale któryś już w tym roku konkurs, w którym bydgoska ekipa zbiera laury. Tym razem w konkursie na komiks o Heweliuszu główną nagrodę otrzymali Krzysztof Trystuła i Maciej Jasiński. Macieja każdy zna, więc nie warto wrzucać kolejnej jego fotki, ale Krzysztof to nowy człowiek w bydgoskiej komiksowej ekipie. Na zdjęciu to on na tle swoich komiksowych plansz podczas tegorocznej Bydgoskiej Soboty z Komiksem.


Gratulujemy i za zgodą organizatorów konkursu wrzucamy jedną z plansz nagrodzonego komiksu.


I jeszcze oficjalna informacja od organizatorów konkursu:

Zwycięzcami Konkursu na komiks o Janie Heweliuszu, ogłoszonego przez Wojewódzką i Miejską Bibliotekę Publiczną w Gdańsku z okazji Roku Jana Heweliusza 2011, są Krzysztof Trystuła (rysunek) oraz Maciej Jasiński (scenariusz) z Bydgoszczy, autorzy komiksu „Uczeń Heweliusza”. Zwycięzcy otrzymają nagrodę finansową w wysokości 10 000 zł. Nagrodzona praca zostanie wydana w formie albumu komiksowego i zaprezentowana w czasie Bałtyckiego Festiwalu Komiksu GDAK w czerwcu 2011 r.

W roku 2011 obchodzić będziemy Rok Jana Heweliusza przypadający w 400 rocznicę urodzin wielkiego gdańskiego astronoma. Z tej okazji Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Gdańsku ogłosiła konkurs na komiks propagujący życie i osiągnięcia tej wybitnej postaci. Konkurs spotkał się z dużym zainteresowaniem, a zgłoszenia zostały nadesłane z różnych zakątków Polski, a nawet Europy, gdyż jedna z prac dotarła do nas aż z Mediolanu.

Jury konkursu w składzie: Bogdan Ruksztełło-Kowalewski (przewodniczący), Wojciech Birek, Grzegorz Janusz, Jacek Frąś, Tomasz Kołodziejczak, Marta Szadowiak, Monika Mikołajczyk oraz Natalia Gromow (sekretarz), po długich i burzliwych obradach dokonało wyboru zwycięskiej pracy konkursowej w drodze głosowania. „Uczeń Heweliusza” Krzysztofa Trystuły i Macieja Jasińskiego został doceniony przez znawców sztuki komiksowej, ze względu na oryginalny scenariusz, efektowne postaci i odważne podejście do życiorysu gdańskiego astronoma. Poziom nadesłanych prac był bardzo wysoki, więc jury zdecydowało się przyznać honorowe wyróżnienia Jakubowi Martewiczowi z Przygodzic za „Komiks o Janie Heweliuszu” oraz Bartłomiejowi Glazy z Wejherowa za pracę pod tytułem „Catalogus Stellarum Fixarum czyli Księgi Gwiazd”.


A teraz... Orkiestra tusz, po raz drugi!

Otwieramy blogową galerię „Binio Bill i Gwiazdy”.

Pomysł narodził się w marcu podczas Bydgoskiej Soboty z Komiksem. Siedzieliśmy przy piwku i rozmawialiśmy o komiksach Jerzego Wróblewskiego. Kilka osób (pod wodzą Asu i KRL`a) spontanicznie zaproponowało, że fajnie byłoby pomyśleć o trybutowych komiksach i ilustracjach związanych z twórczością najsłynniejszego bydgoskiego twórcy. Pomysł - jak to pomysł - musiał chwilę odczekać, aby nabrać realnych kształtów.

W międzyczasie nagabywaliśmy wielu kolegów rysowników, aby wzięli na warsztat Binia i coś sympatycznego narysowali i wreszcie stało się!


Jako pierwszy za ołówek chwycił Krzysztof "Kris" Różański, który zaprezentował na swoim blogu Binia, że HEJ! Przecinając w ten sposób uroczyście wstęgę do galerii. Bardzo dziękujemy Krisowi i zapraszamy innych znakomitych twórców (zwłaszcza tych, którzy już coś nam obiecali) do przesyłania swoich prac.
Binio Bill - Vivir para siempre!

wtorek, 5 października 2010

Fotorelacja z MFKiG 2010


Piątkowa impreza w „Łodzi Kaliskiej"” - mimo zmęczenia podróżą nasz fotoreporter dotarł tam na kilka drinków.
A na parkiecie bawiła się komiksowa brać.

Około drugiej w nocy reporter tracił ostrość postrzegania, udał się więc na zasłużony spoczynek. Na zdjęciu Ystad, chyba...
Poranek przywitał uroczym widokiem z okna.

A później dotarła ekipa bydgoska: Krzysztof Mirowski i Andrzej Janicki.

Andrzej od razu udał się na swoje ulubione stoisko Pentela.

I z równie radosnym obliczem reklamował nowy komiks Łukasza Chmielewskiego.

A to już Tadeusz Baranowski, w którego najnowszym albumie będzie akcent bydgoski - plansza Andrzeja Janickiego.

Spotkanie z ojcem Kudłaczka i Bąbelka prowadził Łukasz Chmielewski.

A zaraz potem Łukasz stanął na końcu kolejki po rysunek Norma Breyfogle'a.

Kurcze, myśleliśmy, że Norm jest starszy... A jego czerwonowłosej asystentce ewidentnie ktoś wpadł w oko :)

Andrzej i Simson oceniają szanse Łukasza na załapanie się na obrazek od Norma.

Chcieliśmy porysować z maluchami, ale niestety skończyły się już darmowe lizaki, więc poszliśmy dalej.

Spotkanie na szczycie: od lewej Tomek Kołodziejczak z Egmontu, Jacek Przybylski z Bydgoszczy oraz Witek Tkaczyk z ZinZin Press. W ręku Tomka najnowszy komiks o Bydgoszczy narysowany przez Sławka Kiełbusa.

Przed stoiskiem Pentela z nieznanych nam powodów cały czas kręcił się tłum ludzi.

Dotarli także dyrektorzy festiwalu: Adam Radoń i Piotr Kasiński.

Jacek Przybylski rysuje na karcie komiksu o obronie poczty w Gdańsku.

A to Jacek „Ystad” Jastrzębski już w normalnych kolorach - w tle oczywiście stoisko Pentela.

„Twórca i jego dzieło - pretekst do rozważań nad komiksjologicznym ujęciem transparencji autorskiej w kontekście problemów z tworzeniem komiksów po godzinie osiemnastej w każdy pierwszy piątek miesiąca.”

Krzysztof Trystuła wrócił do Bydgoszczy zanim nasz reporter go dopadł.

Podobnie jak Łukasz Ciaciuch, którego dzieło miało odpowiedzieć na kluczowe pytanie w rodzaju „Dobór palety barw jako przełożenie indywidualnej wrażliwości twórcy komiksowego w ujęciu analizy porównawczej z innymi komiksami, które powstały jedynie w wyobraźni twórców lub były drukowane w prasie lokalnej w latach 1997-98 na terenie północnej Polski lub Śląska”.
 
Dwa zaprzyjaźnione stoiska: ZinZin Press i Ongrys.

A to już chwila po zakończeniu gali rozdania nagród. Do bydgoskiej ekipy dołączył Tomek Leśniak.

Pod nieobecność KRL-a wielu chciało poczuć odrobinę jego sukcesu i choć przez chwilę potrzymać nagrodę dla najlepszego albumu roku. Na statuetkę spogląda łakomie Krzysztof Różański.

Człowiek Kolejka wiecznie żywy. Tym razem kolejka ta stoi do jedynego baru. Wkrótce potem... Zdegustowani długim oczekiwaniem na trunki Kuba Mathia i Andrzej Janicki postanowili urządzić alternatywny „sklepik” z napojami rozweselającymi na zewnątrz budynku. Wśród odwiedzających był nawet Adam Radoń.

Krzysztof przygotowuje się do drogi powrotnej do hotelu - strasznie zimno się zrobiło w nocy.

I już niedziela. Poranna kawa w gronie znanych twórców komiksu.

Marcin Jaworski z Biniem w ręku, stoisko Zin Zin Press prowadzi Jacek Pniewski.

Łukasz liczy za ile lat wyjdzie kolejny Dogmat, a Piotr Białczak spokojnie zaczyna rysować.

Jakub Mathia, który cudem dotarł do Łodzi, po tym, jak wpadł w Bydgoszczy na watahę troglodytów.

I Maciej Jasiński - scenarzysta nagrodzonego na MFK komiksu.

Jazda pociągiem skraca czas podróży koleją. Bydgoska ekipa zajęła całą długość korytarza - gorzej, że aż do Torunia nie było miejsc siedzących...

Foto i txt: Maciej Jasiński
Powered By Blogger