sobota, 19 września 2009

Co z tym kolorem?

Pierwsze plansze komiksu „Binio Bill i Szalony Heronimo” zaprezentowane w sieci wywołały, ku naszej uciesze, bardzo pozytywne reakcje. Pojawiło się jednak kilka komentarzy dotyczących braku koloru w komiksie. Wypada, zatem zabrać głos i przedstawić zainteresowanym motywy, jakimi kierował się „BB Team” przygotowując do druku taką właśnie wersję ostatniej narysowanej przez Jerzego Wróblewskiego przygody Binia. Zdecydowaliśmy się na publikację czarno - białego komiksu głównie, dlatego, że Jerzy Wróblewski po prostu nie zdążył go pokolorować. Ktoś inny mógłby oczywiście to zrobić, choć z całą pewnością wydłużyłoby to pracę nad przygotowaniem opowieści do druku, zwiększyło koszt całego przedsięwzięcia, cenę jednostkową i w dodatku mogłoby narazić wydawnictwo na krytykę innej grupy odbiorców, niezadowolonych z „profanowania” dzieła mistrza. Opracowując archiwalne materiały każdy wydawca mierzy się z różnymi problemami technicznymi. Jednym z nich jest odtwarzanie plansz, których oryginały się nie zachowały, poprzez skanowanie wydruków np. ze „Świata Młodych” i następnie mozolną obróbkę w programach graficznych. Wszyscy, którzy próbowali coś takiego robić wiedzą doskonale jak żmudne i kosztowne jest to zajęcie, niestety podczas tego procesu można zgubić wiele szczegółów rysunku i trudno osiągnąć naprawdę zadowalający efekt. Mamy na naszym rynku niezbyt pozytywne przykłady takich działań: „Kapitan Kloss”, czy też kilka zeszytów z serii o Kapitanie Żbiku (oba tytuły z wyd. Muza). W wypadku twórczości Jerzego Wróblewskiego zdarza się także, że dysponując oryginalnym czarno – białym komiksem, nie możemy skorzystać z zaginionych blaudruków, na których (jeszcze w latach 90 - tych) kładziono kolor. Pozostaje wtedy rozbarwianie plansz metodą komputerową na podstawie opublikowanego kiedyś komiksu (Vide: ilustracja). Zadanie zdecydowanie łatwiejsze niż w poprzednim wypadku, lecz także obarczone pewnym ryzykiem. Pojawia się, bowiem pytanie o interpretację bardzo niedoskonałych kolorów, jakie uzyskiwano kiedyś w procesie druku (podłe farby i papier) oraz o zakres ingerencji w „oryginalne” dzieło twórcy, czyli poprawianie tego, co wydaje nam się nie dość dobre, zbyt jasne lub zbyt ciemne, zbyt nasycone lub blade, niedopowiedziane lub przeoczone, kiczowate, staroświeckie... itp. Wydawnictwo „Mandragora” wypuszczając na rynek „Tajfuna”, Tadeusza Raczkiewicza było często krytykowane za niezbyt dokładne odwzorowanie kolorów z pierwszej publikacji w „Świecie Młodych”. Ocena owych zabiegów jest zawsze dosyć subiektywna i wydawca, który podejmuje się takiego zadania wkracza na bardzo niepewny grunt. Naszym zdaniem, brak koloru w jakimkolwiek komiksie nie oznacza obniżenia jego atrakcyjności wizualnej i komercyjnej, o czym miłośnicy komiksu powinni już być przekonani obcując od lat z bardzo różnymi propozycjami polskich wydawnictw komiksowych.

5 komentarzy:

  1. Jak dla mnie to taki kolorek jak w ostatnim kadrze spokojnie mógłby być.

    A co do Mandry to oni najzwyczajniej pokpili sprawę z tym kolorem, byleby tylko Tajfun się na MFK ukazał.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziekuje za odpowiec.Faktycznie jest to bardzo zlozona kwestia. Tak na marginesie, to czy wymiane liter na nowe ktos nie moglby takze uznac za niedopuszczalna ingerencje w dzielo? Ale,to juz zapewne czepianie sie.Na pewno bylo to nieodzowne.
    Czy zaprezentowany kadr chyba z NA SZLAKU BEZPRAWIA sugeruje to o czym mysle ? Na prawde bylo by fantastycznie !
    Na koniec ,w temacie kolorow,ciekawi mie pewna sprawa. Komiks 100 karabinow ,prezentuje sie wyjatkowo szpetnie kolorystycznie na tle reszty.Szczegolnie kolorowe dymki ,to jakis koszmar.Zastanawia mnie czy to byl blad czy bylo to zamierzone.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wymiana tekstów w dymkach to praktyka stosowana dosyć powszechnie. Na rynku amerykańskim funkcjonują specjaliści i firmy zajmujące się liternictwem w komiksach. Niekiedy autorzy komiksów posługują się jakimś wyszukanym liternictwem i zawartość dymków traktują jako bardzo istotny element graficzny całości. W takim przypadku zastąpienie go innym może zaburzyć przekaz. W komiksach Wróblewskiego nie ma tego problemu. BB Team korzysta z czcionki zaprojektowanej przez Romana Maciejewskiego, wzorowanej na wybranych literach z dymków Jerzego Wróblewskiego.
    Czy kadr wykorzystany we wpisie coś sugeruje? Odpowiedź na okładce komiksu.
    Wyjaśnienie sprawy kolorów w komiksie "100 karabinów" będzie można znaleźć na wystawie prac JW podczas MFKiG (kawiarnia ŁDK).

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety wyjazd na MFKiG nie wchodzi w gre.Zdaje sobie sprawe ze teraz omawianie wystawy jest niecelowe.Mam nadzieje ze po fakcie bedzie mozna liczyc na relacje,z tego wydarzenia.
    Bardzo chcialbym sie dowiedziec w jaki sposob bedzie mozna nabyc komiks ,nie bedac na MFKiG.

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że jakąś relację przygotujemy. Komiks na pewno będzie można kupić w sklepach, do których linki są na blogu - Incal, Imago i Gildia.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń