poniedziałek, 28 lutego 2011

20 - lecie „Awantury” - Życie jest piękne


 Przerzuciłem kilkanaście starych teczek, takich zwykłych wiązanych, z szarego i białego kartonu. Nie ruszałem ich od lat, ponieważ wydawało mi się, że mniej więcej wiem, co zawierają i nie były to żadne z tych rzeczy, które powinny znajdować się tuż pod ręką. Są świadectwem mojego maniakalnego zbieractwa różnych wycinków prasowych, pożółkłych już zdjęć wyciętych ze starych numerów tygodników „Film” i „Ekran”, mądrości życiowych wyrwanych z magazynów dla kobiet i niezwykle przydatnych informacji zapisanych odręcznie na karteluszkach, jak na przykład słowo ożywiające Golema! W dobie internetu mógłbym się już pozbyć tej makulatury, ale... No, może kiedyś.

 W jednej z owych teczek odkryłem kilka egzemplarzy gazetki komiksowej „Boom”, która była częścią „Tygodnika Bałtyckiego” zarządzaną przez Sławomira Wróblewskiego. Sławek nabywał tam doświadczenia w redakcyjnej robocie nim rzucił się na głęboką wodę z własnym magazynem komiksowym „Super Boom!”. Oprócz tego znalazłem trzy zdjęcia wycięte z czasopism, a na nich: posągowy Yul Brynner, młoda i śliczna Nastassja Kinski oraz scena z westernu „Silverado”. Ponadto odbitkę ksero mojego rysunku, który słusznie pozostawał w ukryciu od 1992 roku oraz... „Życie jest piękne” - pasek Sławomira Jezierskiego narysowany dla „Awantury”, oryginał! Tak, to ten sam pasek, o którym wspominaliśmy z Karolem Wiśniewski w drugiej części wspomnień o magazynie, uznany przeze mnie za bezpowrotnie stracony dla potomnych. Przez chwilę byłem bardzo szczęśliwym człowiekiem i teraz mogę się podzielić tą radością z fanami kreski Sławka Jezierskiego. Pasek nie był publikowany w magazynie i nie bardzo pamiętam, w którym numerze miał być zamieszczony. Nieważne, odnalazł się...


czwartek, 24 lutego 2011

20 - lecie „Awantury” - część trzecia


Gwałtowny koniec „Awantury” postawił jej czytelników w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Rozpacz tym większa, że następne odcinki przygód ich ulubionych bohaterów zostały w większości już narysowane – po prostu przestał istnieć magazyn, w którym można by je opublikować. Przez pewien czas zarówno redaktorzy, jak i czytelnicy żywili nadzieję, że „Awantura” jeszcze się odrodzi, w tej lub innej formie, niestety, życie potoczyło się swoim własnym torem.

 Paradoksalnie jednak właśnie dzięki temu mamy niesamowitą przyjemność pokazać wam w większości nieznane do tej pory komiksy, które ukazać się miały w „Awanturze” z numerem 5 i tym samym po 20 latach zakończyć kilka komiksowych cyklów.

 Wypadałoby zacząć od okładki. Piąty numer miała przyozdobić ilustracja z „Miasta Trędowatych", która niestety, zaginęła w mrokach historii i pomimo naszych starań nie udało się jej odnaleźć. Mamy za to trzeci epizod samego komiksu, który dotychczas nie ukazał się drukiem, a na który można było się natknąć w internecie, z tym, że dzięki uprzejmości Wojciecha Birka prezentujemy go w jakości więcej niż przyzwoitej.

 Czytelnicy z pewnością zauważą, iż odcinek trzeci – na co wskazuje fabuła – nie jest odcinkiem ostatnim. Cykl był planowany na osiem epizodów, co miało się przełożyć na 64 strony komiksu z dość mrocznym zakończeniem, którego nie będziemy ujawniać gdyż... No właśnie, może trzeci epizod ukaże się w końcu drukiem, a wraz z nim pozostałe? Stay tuned, jak mawiają za wielką i małą wodą. I jeszcze mała ciekawostka: pierwsze plansze „Miasta Trędowatych” zostały przerysowane przez Macieja Mazura i ukazały się w trzecim numerze „AQQ”.
Miasto Trędowatych, odc 3 - scenariusz i rysunki: Wojciech Birek
 Naśladując kolejność, w jakiej zwykle ukazywały się komiksy w „Awanturze”, następny powinien być „Conan & Atala” vel „Drakon & Onea”. I tak właśnie jest! Dzięki uprzejmości Jacka Michalskiego możemy podziwiać trzeci i zarazem ostatni epizod cyklu. Jest on w większości pozbawiony liternictwa, ale jak już wspominaliśmy, ten komiks to adaptacja „Córki lodowego olbrzyma”, więc wystarczy sięgnąć po opowiadanie Roberta E. Howarda, by dopowiedzieć sobie brakujące kwestie. Myślę jednak, że nawet i bez jego lektury śledzenie fabuły nie będzie sprawiało problemów. Przy okazji zwróćmy uwagę jak bardzo śmiała pod względem naturalizmu (zwłaszcza nagości) jest praca Michalskiego oraz jakaż to hollywoodzka gwiazda została „zatrudniona” do roli Atalii/ Onei.

 
Drakon & Onea, odc. 3 - scen. A.Janicki, rys. J. Michalski
 Nadszedł czas na „Stalową Twierdzę” Andrzeja Janickiego. Niestety, niewiele zachowało się z ambitnego cyklu sf, który był planowany, na co najmniej kilka epizodów. Fabułę tej opowieści można by nieco przyrównać do słynnego „Avatara” - Jamesa Camerona, bowiem przewodnia intryga dotyczyła starcia dwóch obcych cywilizacji.

Stalowa Twierdza, odc. 2 (plansz i projekt postaci) - scenariusz i rysunki: A. Janicki
 Do końca „Oxany” Krzyszofa Różańskiego został tylko jeden epizod. Szczęściem w nieszczęściu, zdołał dotrwać do naszych czasów w wersji czarno-białej. Autor planował kontynuację tej fabuły poprzez stworzenie własnego „uniwersum” osadzonego w świecie Oxany, gdzie mógłby swobodnie podróżować od bohatera do bohatera i od tematu do tematu. Zamysł jednak nie został zrealizowany.

Oxana, odc. 5 - scenariusz i rysunki: Krzysztof Różański
 Na zakończenie prezentujemy piąty epizod „Księgi Przejść” w wersji czarno-białej. Jest to ostatnia zachowana część cyklu, który był prawdopodobnie planowany w objętości albumowej. Można, więc wnioskować, że do finału zabrakło jakichś 2-3 epizodów.

Księga Przejść, odc. 5 - scenariusz i rysunki: Roman Maciejewski
 W piątej „Awanturze” miał się ukazać także drugi epizod „Śladami Kida Walkera”.  Co miało nastąpić potem? Plany „Awanturników” sięgały daleko naprzód. W szóstym numerze nastąpić miała publikacja sześcioplanszowego komiksu Macieja Mazura (rys.) i Janusza Jarosza (scen.) pt. „Haianord” nagrodzonego w konkursie „Awantury”. Gotowy do druku (z kolorami Tomasza Piorunowskiego) był „Kandydat” Przemysława Truścińskiego, później opublikowany w „Super Boom” 3/93 oraz „Komiks Forum” numer 2. Co ciekawe, były także plany publikacji czeskiego komiksu „Arnal” autorstwa K. Saudka – dwie jego ilustracje pojawiły się w trzeciej „Awanturze”. W kwestiach publicystyki – na publikację czekał tekst Jerzego Szyłaka, którego tematem był Philippe „Caza” Cazaumayou, oraz artykuły Tomasza Marciniaka.

 Dalsze „awanturnicze” plany Andrzej Janicki po części odsłonił w artykule „20 - lecie „Awantury” - część druga”. Można tam zobaczyć m.in. okładkę Marka Wdziękońskiego do szóstego numeru magazynu, a także przeczytać o „Gladiatorze” (niezrealizowanym komiksie sf Michalskiego), który miał mieć swoją premierę właśnie w szóstym numerze. Poza tym Krzysztof Różański wspomina, że oprócz planów dotyczących „Oxany” chciał narysować jakiś szort, miały powstać kolejne odcinki „Miasta Trędowatych”, „Stalowej Twierdzy”, „Księgi Przejść”.

 Mamy nadzieję, że w dzisiejszym odcinku wspomnień o „Awanturze” fala nostalgii poniosła was prosto do początków lat 90-tych. Na otarcie ewentualnych łez mamy ilustrację Krzystofa Różańskiego, jaka miała się znaleźć na wewnętrznej części okładki.

Awantura 5, okładka „B” - rysunek: Krzysztof Różański

Karol Wiśniewski, współpraca Andrzej Janicki i pozostali członkowie redakcji magazynu „Awantura”.

sobota, 19 lutego 2011

BSzK 2011


Bydgoska Sobota z Komiksem” to już impreza cykliczna, która dzięki wsparciu i organizacji Urzędu Miasta Bydgoszczy i w tym roku ma do zaoferowania wiele atrakcji.

Miłośnicy klasycznych opowieści komiksowych i parakomiksowych będą mogli spotkać się z Andrzejem Białoszyckim (scenarzystą) i Andrzejem Nowakowskim (rysownikiem), którzy przez wiele lat tworzyli komiksowe opowieści drukowane na łamach „Dziennika Wieczornego”. Spotkaniu będzie towarzyszyła wystawa unikatowych prac z „Dziennika Wieczornego” autorstwa Andrzeja Nowakowskiego i Jerzego Wróblewskiego (przedsmak poniżej).


Ci, którzy zechcą podszkolić swoją kreskę - będą mogli wziąć udział w warsztatach prowadzonych przez Janusza Wyrzykowskiego. Natomiast fani komiksu historycznego będą mogli obejrzeć wystawę prac Jacka Michalskiego i Jacka Przybylskiego, a także spotkać się z autorami. Na wystawie pojawią się między innymi premierowe plansze z komiksu o Zawiszy Czarnym, nad którym pracuje Jacek Michalski.

Spotkamy się ponownie w Akademickiej Przestrzeni Kulturalnej przy Wyższej Szkole Gospodarki, ul. Królowej Jadwigi 14 w Bydgoszczy.

Projekt plakatu - Łukasz Ciaciuch
Program BSzK 2011 - projekt ulotki: Łukasz Ciaciuch

Kolejne szczegóły już wkrótce. Możemy zdradzić jedynie, że w każdy, kto przyjedzie do Bydgoszczy na imprezę otrzyma unikatowy prezent! Więcej na ten temat w przyszłym tygodniu.
Serdecznie zapraszamy!

czwartek, 17 lutego 2011

20 - lecie „Awantury” - część druga

 
Po przedstawieniu zarysu historii „Awantury” możemy przystąpić do wyjaśnienia niektórych zagadek, od lat prześladujących uważnych czytelników magazynu. Ujawnimy również kilka ciekawostek z nim związanych, do dzisiaj skrzętnie skrywanych w archiwach redakcji.

 Wspominaliśmy już o tym, że siedziby redakcji i wydawcy znajdowały się w dwóch różnych miastach, co teoretycznie miało sprzyjać nieskrępowanemu kształtowaniu oblicza pisma. Kulisy powstawania magazynu nie były jednak wolne od konfliktów z firmą Horus/Artex a bezpośrednio z Krzysztofem Buko, koordynującym współpracę „Awanturników” z wydawcą. Trwały spory o finansowanie redakcji, czyli zakup materiałów, podróże, telefony i prowadzenie korespondencji, wynagrodzenia i współpracę z nowymi rysownikami a przy okazji pierwszego numeru także o angażowanie całej ekipy w dystrybucję paczek z „Awanturą” po różnych miejscach sprzedaży.

Kopia zamówienia, na 3000 egz. pierwszego numeru „Awantury”.
  
 W związku z tym, że pierwszy numer pisma był, w pewnej części, sprzedawany poza siecią „RUCH” powstała ulotka oraz plakat reklamujący nowy tytuł na rynku.

 Czarno - biała ulotka (format A5), zawierała wyłącznie skrótową, opisową prezentację zawartości „Awantury” oraz informacje dla dystrybutorów, adres firmy PPUH „Horus” i numer telefonu oddziału handlowego w Bydgoszczy. W rolę przedstawiciela handlowego wcielał się wtedy sam Jacek Michalski, jedyny reprezentant zespołu autorów w zarządzie firmy i to jego ówczesny numer został umieszczony na ulotce.


 Plakat prezentował się znacznie ciekawiej, chociaż złośliwcy mówili, że z powodu wykorzystanych na nim kolorów (jaskrawej czerwieni i żółci) przypomina ogłoszenie ostrzegające o rozłożonej trutce na szczury. Autorem plakatu jest Andrzej Janicki, ale projekt wykorzystuje trzy postacie zapożyczone z kadrów Michalskiego, portret dziewczyny jest kopią ilustracji Różańskiego a postać zamknięta w ramce, jest rysunkiem Janickiego. Taką technikę przygotowania plakatu wymusiły warunki druku, potrzeba dopasowania pewnych jego fragmentów. Poza tym alternatywna możliwość złożenia plakatu z kserokopii była kłopotliwa i często nie zapewniała odpowiedniej jakości. Cała ilustracja została podpisana pseudonimem „wagner”, do czego powrócimy za chwilę. Plakat został wydrukowany w dwóch formatach (316x461 oraz A4), na papierze kredowym.

 Drukiem ulotki i plakatu zajmował się redaktor techniczny magazynu - Michał Małecki. Nakład jest nieznany.

 Pierwszy numer „Awantury” niesie ze sobą kolejną, drobną tajemnicę. Szukając odpowiedniego motywu do zilustrowania premierowej okładki, Janicki wytropił w szkicach Michalskiego, które zawsze w sporej ilości i nieładzie błąkały się po pokoju Jacka, rysunek przedstawiający jakiegoś futurystycznego wojaka, czy może cyborga. Upozowanie postaci, oryginalność konceptu i jej charakter nadawały się znakomicie do zobrazowania profilu i zawartości pisma. W końcu, „Awantura” zamierzała prezentować komiksy dla starszej młodzieży, odważniejsze, no i przede wszystkim z zakresu szeroko pojętej fantastyki. Jacek Michalski do dzisiaj nie lubi powracać do swoich starszych projektów i rysunków, natomiast Janickiego zawsze pociągały te niewykorzystane pomysły. W ten sposób nie pierwszy i nie ostatni szkic Jacka, jak się przekonaliśmy po wieloletniej współpracy tych autorów, trafił na warsztat Andrzeja.


Michalski i Janicki jeszcze trzy razy połączyli swoje rysunkowe siły na łamach magazynu. Druga ilustracja oparta na długopisowym szkicu Jacka Michalskiego została umieszczona na okładce „B” numeru drugiego. Postać jadąca na fantastycznym jednokołowym motocyklu powstała jako rysunek koncepcyjny do albumowego debiutu Michalskiego „Zagadka Metropolii”, w 1989 roku. Także i tym razem pod obrazkiem widnieje podpis „wagner”... Podpis fikcyjnego rysownika wymyślonego na potrzeby opisywania ilustracji wykonanych wspólnie!


 Kolejnym przypadkiem współpracy tej dwójki była okładka numeru trzeciego, ta z Conanem. Tutaj Janicki tylko wspomógł Michalskiego podczas kładzenia koloru. Ich ostatnia rysunkowa kooperacja na łamach „Awantury” miała miejsce w numerze czwartym, przy okazji zapowiedzi pierwszego łódzkiego konwentu komiksowego. W tym wypadku Janicki przerobił kadr z wczesnego i niepublikowanego komiksu Michalskiego pt. „Mureno”. Jednak, wymyślonego rysownika o pseudonimie lub nazwisku „wagner” uznano za zbyt pretensjonalnego i pod rysunkiem pojawił się podpis „Studio Komiks Polski”.

 Powróćmy do drugiego numeru „Awantury” by wyjaśnić dwie ewidentne pomyłki drukarskie, które przytrafiły się magazynowi podczas niełatwej współpracy z Prasowymi Zakładami Graficznymi w Bydgoszczy. Dodajmy, przy okazji, że PZG przy ul. Dworcowej 13 od dawna już nie istnieją. Pomimo sprawdzenia, naniesienia drobnych poprawek i zatwierdzenia próbnych wydruków, drukarze popełnili błąd na stronach 23 i 24 tego numeru. W pierwszym przypadku kreatywni fachowcy zamienili kolejność łamów tekstu a na następnej stronie dorzucili lustrzane odbicie ilustracji i nagłówka towarzyszących ogłoszeniu konkursu.

Kopia próbnego wydruku strony.
 Z drugim numerem pisma wiąże się jeszcze jedna zagadka. Na okładce „D” z ilustracją Andrzeja Janickiego widzimy logo z napisem AIRPRESS, wklejone jakby trochę „przypadkowo”. Otóż jest to „kryptoreklama” narzucona przez wydawcę i wynikająca z jakiegoś nieznanego redakcji porozumienia zawartego z tą funkcjonującą do dzisiaj firmą. Specjalnością firmy AIRPRESS są: sprężarki, instalacje pneumatyczne, narzędzia, agregaty prądotwórcze, zbiorniki osuszacze powietrza, akcesoria pneumatyczne, myjnie wysokociśnieniowe, podnośniki, pistolety lakiernicze, filtry, mikrofiltry...


 Ostatniego, czwartego numeru „Awantury” nie dotyczą tajemnice szczególnej wagi. Informacja o tym, że kolory w komiksie „Śladami Kida Walkera”, Jerzego Wróblewskiego wykonała Gabriela Maciejewska, żona Romana jest już znana. Interesująca wydaje się jednak efektowna zapowiedź komiksu „Gladiator” zamieszczona na okładce „D” tegoż numeru. Z okruchów pamięci Andrzeja Janickiego, który wymyślił tę historię wynika, że pierwszy odcinek serii miał się ukazać w numerze szóstym a do rysowania plansz przygotowywał się Jacek Michalski. A jaka to miała być opowieść? No cóż, nie zachował się ani skrawek scenariusza, ale wiadomo, że... Byłby to futurystyczny odpowiednik „Krwawego sportu” z elementami sensacyjnymi, szpiegowskimi. Akcja miała się rozgrywać na ogromnym sztucznym satelicie krążącym wokół Ziemi, który służył jako centrum rozrywek wszelakich i arena widowiskowa w typie Circus Maximus, z inscenizacjami godnymi Nerona. To się nazywa koncept, niemal godny Jodorowskiego!


 Redakcja „Awantury” już od pierwszego oficjalnego wyjazdu na prehistoryczny konwent zorganizowany przez Roberta Łysaka poszukiwała nowych współpracowników. Efektem zaciągu poczynionego w 1991 roku, w Kielcach był komiks „Kandydat” Przemka Truścińskiego, który nie doczekał się jednak publikacji w „Awanturze”. Nadrobił to dopiero kilka lat później Sławomir Wróblewski (Cześć Jego Pamięci!) w magazynie „Super Boom!”. Kolejne zabiegi zespołu dotyczyły także innych znakomitych rysowników. W archiwum zachowały się ślady po kontaktach ze Sławomirem Jezierskim i w/w Sławomirem Wróblewskim. Bardzo cenną pamiątką po wymianie korespondencji ze Sławkiem Jezierskim, która na szczęście zachowała się w zbiorach Andrzeja Janickiego, jest oryginalna kartka z życzeniami świątecznymi dla redakcji. Jezierski specjalnie dla „Awantury” narysował także czarno - biały pasek, którego niestety nie udało się odnaleźć.

Kartka z życzeniami od Sławomira Jezierskiego.
Kadr z komiksu S. Wróblewskiego.
 Na kolejny nabór autorów „Awanturnicy” wybrali się do Gdańska. W spotkaniu, które miało miejsce w akademiku ASP, przeniesionym później do pobliskiego baru, brało udział wiele osób. W pamięci Janickiego i Różańskiego zachowały się dwa nazwiska: Marek Wdziękoński i Jarosław Wróbel. Współpraca z Jarosławem Wróblem nie wypaliła, bowiem wraz ze świetnym portfolio przedstawił bardzo wysokie wymagania finansowe. Natomiast Marek Wdziękoński sprawiał wrażenie twórcy skorego do współpracy, co udowodnił oferując (na miejscu) dwie ilustracje przygotowane pod kątem „Awantury”. Krzysztof Buko, uczestniczący w tych rozmowach, zdecydował o kupieniu tylko jednej z nich. Janicki i Różański musieli podjąć trudną decyzję. Wybrana ilustracja idealnie pasowała do profilu magazynu, o czym można się przekonać na załączonym obrazku. Czy szósty numer „Awantury” z ilustracją Wdziękońskiego miałby się, czego wstydzić stojąc, na przykład, obok magazynu „Heavy Metal”?

Projekt okładki z ilustracją Marka Wdziękońskiego.
 Kończymy przegląd ciekawostek związanych z magazynem. Historia „Awantury” budziła także zainteresowanie po zamknięciu magazynu. Kilkukrotnie na ten temat wypowiadali się Tomasz Marciniak i Andrzej Janicki. Artykuł Janickiego pt. „Cała prawda o Awanturze” został opublikowany w angielskojęzycznym informatorze wydawanym przez Witka Tkaczyka „Comics News Service from Poland”, w 1992 roku, a w październiku 1993 tekst znalazł się także w „dziale komiksowym” prowadzonym przez Tkaczyka na łamach „Głosu Wielkopolskiego”. Artykuł Tomasza Marciniaka „Awantury i wybryki” (z komentarzami Janickiego) był natomiast elementem specjalnego numeru magazynu „Komiks Forum” - październik 1996, poświęconego Studiu Komiks Polski.


 Andrzej Janicki, współpraca - Karol Wiśniewski.

czwartek, 10 lutego 2011

20 - lecie „Awantury” - część pierwsza


Czym była „Awantura”? W największym skrócie: był to magazyn komiksowy, wychodzący w Polsce w latach 1990-1991, prezentujący polskie komiksy. Ukazały się cztery numery, po czym pismo upadło, choć nie z powodu braku czytelników. Z uwagi na niedawną rocznicę 20-lecie powstania magazynu chcielibyśmy przybliżyć jego historię i dorobek, a także wyciągnąć z rękawa nasze asy: niepublikowane do tej pory materiały związane z pismem. 

 
 Licząc, że przyciągnęliśmy waszą uwagę, ponownie zadajemy pytanie, „Czym była „Awantura”, tym razem udzielając znacznie dłuższej odpowiedzi...

 U schyłku lat 80. do głosu dochodziło nowe pokolenie polskich komiksiarzy: rysowników, scenarzystów oraz publicystów. Rychło okazało się, że choć są grupą liczną, to jednocześnie ich głos może w ogóle nie być usłyszany. Brakowało, bowiem magazynu komiksowego, gdzie mogliby publikować swoje prace. Praktycznie jedyny stały periodyk komiksowy, czyli „Komiks-Fantastyka” (później lepiej znany jako „Komiks”) czynił to sporadycznie, inne czasopisma np. „Świat Młodych” nie akceptowały żadnych „ostrzejszych” komiksów.

 Jak się potem okazało, kluczowy okazał się rok 1990, gdy w odstępie niewielkiego przedziału czasu powstały dwa magazyny, które postanowiły postawić wyłącznie na polski komiks: „Fan” (znany też jako "Komiks Fan" lub "Fan Komiks") i „Awantura”. „Fan” - być może nieświadomie - zaprezentował historie skierowane do młodszego czytelnika, łagodniejsze zarówno w formie jak i w treści. Pismo, które przetrwało 3 numery, pamięta się głównie z racji niedokończonego komiksu („Zbyt długa Jesień”) duetu Szyłak/Jezierski oraz publikacji jednej nowelki autorstwa Jerzego Skarżyńskiego.


 „Awantura” natomiast pokazała pazury nowej fali polskiego komiksu. Historia powstania magazynu rozpoczyna się w grudniu 1988 r., wraz z momentem powstania Studia Komiks Polski, spółki zawiązanej przez miłośników i twórców komiksu w składzie: Tomasz Marciniak, Andrzej Janicki, Roman Maciejewski, Jacek Michalski oraz Krzysztof Różański. SKP przybrało formę spółki z o.o., której głównym celem było wydawanie własnego magazynu komiksowego oraz propagowanie komiksu przez publikacje, warsztaty, wystawy itp. W ten sposób SKP stało się najprawdopodobniej pierwszą w Europie Wschodniej firmą mającą zajmować się wyłącznie komiksem.
 Jak każde przedsięwzięcie tworzone przez małe grupki zapaleńców, również i to nie narzekało na nadmiar funduszy koniecznych do prowadzenia profesjonalnej działalności. Długie poszukiwania inwestora i wydawcy (pukano m.in. do wrót firmy Baltica, która planowała swój własny magazyn komiksowy) nie były zbyt owocne, acz w międzyczasie nawiązano wiele kontaktów w środowisku komiksowym. Niezbyt optymistyczna sytuacja zmieniła się niespodziewanie po przypadkowym spotkaniu Tomasza Marciniaka i Krzysztofa Buko w Chełmnie, rodzinnym mieście T. Marciniaka. Buko skontaktował SKP z kilkoma biznesmenami z Chełmna i udało się przekonać ich, aby zaryzykowali swoje pieniądze, wydając magazyn pod szyldem specjalnie w tym celu powstałej spółki Horus. W ten sposób narodził się magazyn „Awantura” z Andrzejem Janickim jako red. naczelnym. W ramach ciekawostki: nazwa czasopisma została wymyślona podczas burzy mózgów mającej miejsce w mieszkaniu Jacka Michalskiego - podczas niej pod uwagę brane były również tytuły „Adventure” oraz „Avanti”(!). Logo pisma oraz winietę zaprojektował Krzysztof Różański.

 Początki magazynu były słodko-gorzkie. Z jednej strony zrealizowano wielkie marzenie SKP: powołano do życia magazyn publikujący wyłącznie komiksy polskich autorów. Krzepiąca była również pełna niezależność redakcji, której dano wolną rękę w kształtowaniu formuły pisma i doborze prac. Redaktorem technicznym pisma został Michał Małecki, doświadczony drukarz, zajmujący się wyłącznie kwestiami dot. druku magazynu.

 Oczywiście była też i druga strona medalu. Samo tworzenie pisma komiksowego w latach 1990-1991 wymagało o wiele więcej trudu i cierpliwości niż dzisiaj – nie tylko z powodu braku komputerowego składu. „Awantura” powstawała praktycznie w domowych warunkach, chałupniczymi metodami, które najlepiej podsumowuje Różański wspominając: „klej, nożyczki, ksero i literki wyciskane z foliowych wzorników, były naszą bronią”. Do tego dochodziła konieczność zajmowania się sprawami administracyjnymi oraz dystrybucją. Dodajmy, że siedziba wydawnictwa znajdowała się w Chełmnie, ale całość prac nad pismem i spotkania redakcyjne miały miejsce w Bydgoszczy (głównie w mieszkaniu Michalskiego), gdzie mieszkała cała redakcja za wyjątkiem Marciniaka, który studiował i mieszkał w Toruniu.


 Wysiłki, SKP przyniosły jednak efekty. Pierwszy numer ukazał się w grudniu  1990 r. Liczył 36 stron, z czego połowa była w kolorze. Zawierał cztery komiksy, pierwszą część cyklów „Księga Przejść” Romana Maciejewskiego oraz „Oxana” Krzysztofa Różańskiego, komiksową nowelkę „Marzenie” Andrzeja Janickiego, i pierwszą (z dwóch) części „Samotnika” Jacka Michalskiego. Wszystkie komiksy obracały się w elementach fantasy i SF.

 Całość dopełniał artykuł Jerzego Szyłaka o francuskim artyście znanym jako Philippe Druillet. Warto też wspomnieć o konkursie, w którym w zamian za kupon wycięty z pisma można było wygrać odtwarzacz video (niezły rarytas jak na tamte czasy). Wspominam o tym, gdyż zwycięzca owego konkursu faktycznie nagrodę swoją otrzymał, o co w dobie błyskawicznego powstawania i upadania różnych magazynów (ktoś pamięta magazyn „Miliarder”?), nie było wcale łatwo.

 Co ciekawe, w pierwszym numerze brak było wstępniaka obwieszczającego czytelnikom „Oto jesteśmy. Redakcja”. Wstępniaków odredakcyjnych próżno szukać też w następnych numerach, zamiast nich, obok stopki, umieszczane były natomiast cytaty teoretyków i artystów komiksowych na temat tegoż medium.

 Numer drugi zawierał kontynuacje „Księgi Przejść” oraz „Oxany” jak i ostatnią część „Samotnika”. Proporcje między częścią kolorową, a czarno-białą zostały zachowane, dział publicystyczny tym razem reprezentował Edward Owczarek z artykułem na temat opowiadania obrazem. Równocześnie ogłoszono także konkurs dla rysowników, scenarzystów oraz publicystów i zapowiedziano start listy przebojów komiksowych.


 Gwoli ciekawostki, okładka Jacka Michalskiego do drugiego numeru była malowana farbami olejnymi, na dużej płycie pilśniowej. Powstawała w małym pokoiku autora, na wskutek czego ten zatruł się oparami farb i terpentyny. Ponoć do dzisiaj nie tknął farb olejnych.

 Pierwsze dwa numery można w zasadzie uznać za przymiarkę do formuły „Awantury”, która nastąpiła wraz z numerem trzecim. Już okładka z Conanem w pozie bojowej pokazuje, że z „Awanturą” nie ma żartów. W środku magazyn nie dość, że przytył do 48 stron w całości w kolorze, to i same komiksy zyskały na jakości. Kolorowy pochód rozpoczyna pierwszy epizod „Miasta Trędowatych” Wojciecha Birka, niechybnie efekt fascynacji autora frankofońskim komiksem przygodowym. Fascynacji przynoszącej bardzo dobre efekty – o ile graficznie komiks mógłby być ciut lepszy, to scenariusz to tej pory wywiera bardzo pozytywne wrażenie, wręcz zachęca do dokończenia cyklu. 


 Następnie mamy do czynienia z nowelką SF „Polowanie” w post-apokaliptycznych klimatach, duetu Tkaczyk (scenariusz) & Janicki (rysunek), równie sprawnie narysowaną, co opowiedzianą. W pierwotnej wersji komiks narysował sam Witold Tkaczyk już w 1989, wersja z „Awantury” została poddana adaptacji przez Janickiego. Dodam, że wersja Tkaczyka ukazała się ostatecznie drukiem w „AQQ” 31 (2004 r.).

 „Conan & Atala” to z kolei pierwszy epizod komiksu oparty na motywach opowiadania Roberta E. Howarda, pt. „Córka lodowego olbrzyma”. Miejscami oparty dość luźno, gdyż zamiast skrócenia prozy Howarda, duet Janicki/Michalski rozszerzył opowieść o własne pomysły. W rezultacie tego zamiast adaptacji-kalki wyszła bardzo zgrabna opowieść, którą i znający „Córkę...” przeczyta z przyjemnością, zwłaszcza, że w pierwszym epizodzie Michalski naprawdę pokazuje, co potrafi. Dodam jeszcze, że komiks momentami jest dość naturalistyczny: brutalny, krwawy i bez listków figowych.

 „Awantura”, bowiem, to produkt dla prawdziwych mężczyzn (broń Boże „komiks dla prawdziwych mężczyzn”), których z pewnością zainteresował kolejny epizod „Oxany”, z dość ponętną główną bohaterką. Całości dopełnia trzecia część „Księgi Przejść”, która wyraźnie się rozkręciła po dwóch „wstępnych” epizodach oraz całostronicowa komiksowa ilustracja duetu Szyłak/Janicki.

 Także i dział publicystyczny zyskał na objętości. Witold Tkaczyk relacjonował Międzynarodowe Targi Książki w Goeteborgu, a raczej ich komiksową część – COMICS `90. Z kolei Tomasz Marciniak opowiedział o swojej wizycie na I Czechosłowackim Dniu Komiksu (listopad 1990 r.). Poniżej zanotowano także, że 2 lutego 1991 roku odbył się pierwszy Konwent Twórców Komiksu w Kielcach, z którego powstało przyszłe MFK, a od 2008 roku również „iG”.

 Korzystając z tematu do wspominek, zamieszczam także i pierwsze notowanie Komiksowej Listy Przebojów z tegoż numeru wraz, z którą Andrzej Janicki zamieścił dłuższy komentarz na temat stanu rynku komiksowego.

1. Thorgal: Czarna Galera
2. Hugo: Błękitna Perła
3. Wieczna Wojna
4. Thorgal: Wilczyca
5. Binio Bill: Skarb Pajutów
6. Batman: Zabójczy Żart
7. Kajko i Kokosz: Mirmił w opałach
8. Szninkiel
9. Onna
10. Dwie podróże Guliwera

Prawda, że ciekawe? Gdyby przejrzeć półki sklepów komiksowych okazałoby się, że można kupić to samo, co w roku 1991, przy tak samo skaczących w górę cenach. To żart oczywiście... Zauważę, że o ile o Binio Billu pamięć jest żywa do dzisiaj, to mało, kto już pamięta o wcale niezłych „Dwóch Podróżach Guliwera” Muldyńskiego i Pawlaka. A „Onna”? Kto z „młodych” wie, że wydano u nas taki komiks?

 Wracając do „Awantury”. Czwarty numer ukazał się w październiku 1991 r. i kontynuował chwalebne tradycje poprzednika: ponownie 48 stron w kolorze. I to stron całkiem niezłych, gdyż kolejne części „awanturowych” seriali trzymają dość wysoki poziom. Co ciekawe, „Conan i Atala” został przemianowany na „Drakon & Onea” (a do obsady dołączyła Sharon Stone), powodem tego był możliwy konflikt na tle praw autorskich z wydawnictwem As-Editor, acz legalność komiksów tego edytora do tej pory poddawana jest w wątpliwość. W numerze można było też przeczytać: pierwszy odcinek „Stalowej Twierdzy”,  SF Andrzeja Janickego, oraz pierwszą część „Śladami Kida Walkera” Jerzego Wróblewskiego, wcześniej drukowaną w „Świecie Młodych”.


 Publicystyką zawładnął Jerzy Szyłak produkując dwa artykuły: jeden o Milo Manarze, a drugi o Asteriksie, którego pierwszy tom wówczas został opublikowany w Polsce nakładem Hanna-Barbera Poland.

Piąty numer „Awantury” już się nie ukazał.

 Redaktorzy pracujący przy magazynie przeczuwali, że koniec pisma może nastąpić dużo szybciej, niż ktokolwiek by się spodziewał. Po kilku miesiącach od wydania pierwszego numeru spółka Horus stała się częścią większej firmy Artex (egzotyczny polsko-liechtensteinowski twór). Początkowe ustalenia z Horusem, zakładały, że wymierny efekt finansowy powinien nastąpić po wydaniu sześciu numerów magazynu. Niestety Artex postanowił zamknąć pismo po ukazaniu się czwartego numeru „Awantury” mimo faktu, że jego sprzedaż była najlepsza jak do tej pory (ok. 30 z 50 tys. egz. nakładu), co wtedy było wynikiem więcej niż przyzwoitym. Dzisiaj możemy o tym tylko pomarzyć.

 Po kilku miesiącach dotarły do „Awanturników” informacje, że pieniądze z magazynu były wykorzystywane przez firmę Artex w jakichś nieudanych przedsięwzięciach handlowych, co miało bardzo bolesne skutki: firma wpadła w poważne tarapaty finansowe a jej właściciel zbiegł za granicę.


 To ostatecznie potwierdziło zgon pisma, które redakcja niejednokrotnie próbowała reaktywować. Rozważano m.in. fuzję ze wspomnianym już magazynem komiksowym „Fan”, (którego wyszły trzy numery, w tym jeden jako podwójny), pod szyldem „Super-Fan”. Co ciekawe, obydwa czasopisma wystartowały w podobnym czasie i miały ten sam, jasno określony cel: publikowanie komiksów polskich twórców. W bezpośrednim porównaniu szalę zwycięstwa przechyla się zdecydowanie na stronę „Awantury”. Lepsze komiksy, lepsza formuła, lepsze wykonanie - gdyby magazyn istniał, choć kilka numerów więcej, z pewnością byłby dzisiaj rozpoznawany jako klasyczny. Niestety los chciał inaczej, zostały, więc nam lektura czterech numerów „Awantury” i późniejszych (a zarazem licznych) komiksów „Awanturników” oraz wspomnienia.

Karol Wiśniewski, współpraca - Andrzej Janicki.

wtorek, 8 lutego 2011

80 - te urodziny Bohdana Butenki


Nie wiem czy Bohdan Butenko znajdzie dzisiaj czas, aby świętować swoje osiemdziesiąte urodziny. Wciąż pozostaję pod wielkim wrażeniem Jego aktywności. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy w księgarniach pojawiły się kolejne książki z ilustracjami Mistrza, odbierał kolejną nagrodę a niebawem będzie uczestniczył w kolejnych spotkaniach z miłośnikami swojej kreski. Szczerze podziwiam i życzę słynnemu bydgoszczaninowi by nie zwalniał tempa. Panie Bohdanie, najmniej stu lat, życzymy!

piątek, 4 lutego 2011

Archiwum JW - część czwarta


Z początkiem lutego postanowiliśmy podjąć spóźnione postanowienie noworoczne, aby częściej dokonywać uaktualnień na stronie.
Na początek dwa spośród kilkuset żartów rysunkowych, jakie Jerzy Wróblewski przygotował dla „Dziennika Wieczornego”.



A poniżej jeden z konkursów rysunkowych z łamów „Dziennika Wieczornego”. Chcecie się zabawić? Spróbujcie, zatem odpowiedzieć na pytanie, który z dwóch malarzy (ten po lewej czy prawej) wierniej maluje rzeczywistość, którą widzi?


Odpowiedzi wpisujcie poniżej w komentarzach. Autor pierwszej prawidłowej odpowiedzi otrzyma komiksową nagrodę!

EDIT: No i wszystko jasne. Prawidłowa odpowiedź na pytanie konkursowe padła 4 lutego 2011, o godz. 20:08 a to oznacza, że zwycięzcą został HDS (imię, nazwisko i e-mail znany jurorom).

Brawo!!! Hadesie, przyznałeś, że oczka masz kaprawe, ale zgadłeś. Malarz po lewej stronie bardziej przyłożył się do oddania szczegółów odwzorowywanego pejzażu, chociaż muszę przyznać, że także w gronie jurorów trwały zażarte dyskusje dotyczące liczby różnic w obrazach i ostateczny wynik pojawił się po odrzuceniu wszystkich wątpliwych, podejrzanych i przypadkowych kresek i paprochów. W końcu nie o ilość a o jakość chodzi!

W Twoje ręce Hadesie trafią bardzo cenne nagrody, które możesz podejrzeć na obrazku poniżej. Dodam jeszcze, że album „Solidarność 25 lat - Nadzieja zwykłych ludzi” będzie dodatkowo upstrzony stosowną dedykacją, rysunkiem i autografami Macieja Jasińskiego oraz moim.