poniedziałek, 8 lutego 2010

Butenko pinxit

Bohdan Butenko, legenda polskiej sztuki ilustracji i rysownik komiksów, obchodzi dzisiaj 79 urodziny, w związku z tym życzymy mu jeszcze tak wielu lat życia, realizacji artystycznych i nagród ile tylko zapragnie zdmuchując świeczki na urodzinowym torcie. WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! Kiedy przypomniałem sobie o urodzinach Bohdana Butenki nie mogłem poprosić nikogo innego jak tylko Tomka, czyli Dr Tomasza Marciniaka o przygotowanie jakiegoś stosownego materiału. Tomek nie tylko od wielu lat wgryza się (1, 2) w twórczość Mistrza, często towarzyszy mu w trakcie spotkań z fanami, uczestniczy w promocji książek, ale jest również jego dobrym znajomym. Oddaję, zatem głos Tomkowi, chociaż zrealizował moją prośbę nieco przekornie. Andrzej Janicki, niejako zamawiając u mnie tekst o Bohdanie Butence chciał w ten sposób przypomnieć, a niektórym uprzytomnić, że ten ilustrator i grafik, autor komiksów oraz ilustrator ponad dwustu książek, scenarzysta, także telewizyjny (np. Kabaret Starszych Panów, Zwierzyniec), projektant lalek i dekoracji dla teatrów lalkowych (najnowsza premiera w toruńskim Baju 14 lutego!), kilkudziesięciu plakatów i kilku scenografii filmowych urodził się właśnie w Bydgoszczy 8 lutego 1931 r. Andrzej sugerował, żebym napisał coś nietypowego, nieszablonowego. Starając się podporządkować owemu wymogowi nie będę, więc pisać o BB (w tym przypadku ani to Brigitte Bardott, ani Binio Bill) jako Twórcy komiksowych postaci Gapiszona, Kwapiszona (ostatnio reaktywowanego w Poznaniu), Gucia i Cezara (scen. Krystna Boglar). Mimo, że Butenko słusznie kojarzony jest z ilustracją dla dzieci, może by jednak napisać jak oprawiał graficznie poezje Asnyka, prozę Morcinka i Hrabala, powieść Hanny Krall, wspomnienia Ratajczaka czy Encyklopedię Warszawy lub słownik pisarzy? No, byłoby nietypowo. W końcu BB znany jest z unikalnego, rozpoznawalnego stylu. A może napisać jak Butenko zwany architektem książki nie raz sprawiał kłopoty poligrafom swymi pomysłami edytorskimi: dziurki w kartkach, dołączane trójwymiarowe okulary (lata 60-te!), białe nadruki na czarnych płaszczyznach, barwione krawędzie? W końcu znam Autora kilkanaście lat i wyciągnąłem z niego kilka anegdot ukazujących kulisy druku niektórych pozycji z bogatej bibliografii. Napisać by można też o jego debiucie w czasach socrealizmu, bo to absolwent warszawskiej ASP, uczeń Jana Marcina Szancera (jako jego student, ten prauczeń Jana Matejki debiutował w 1954 r.). Albo o początkach telewizji... A może o Butence jako założycielu i prezesie fundacji „Świat Dziecka” (od 1991), przyznającej nagrody Dużego i Małego Donga dla najlepszej książki dla dzieci? Przypuszczam, że Andrzej, rodowity bydgoszczanin, najchętniej chciałby przeczytać coś o Bohdanie Butence jako swym krajanie. I tu go rozczaruję. Mało, co wiem. Autor nie wspomina tych czasów, a ja nie naciskam... Jeden z uczestników spotkania w bydgoskim empiku w lutym 2009 r dowiedział się jedynie, na której ulicy BB mieszkał z rodzicami przed wojną i że rodzina wyprowadziła się z miasta, kiedy był małym dzieckiem. Cała ta moja olbrzymia niewiedza i wątpliwości, które sprawiły, że zamówiony przez Janickiego tekst w końcu nie powstał, nie przeszkadzają oczywiście, aby korzystając z tej niewykorzystanej okazji złożyć Panu Bohdanowi Butence serdeczne, nie tylko bydgoskie, życzenia urodzinowe! Tomasz Marciniak

wtorek, 12 stycznia 2010

Archiwum P - część druga

Dzisiejsza odsłona „Archiwum P” zawiera prawdziwy skarb, obrazek, który do tej chwili widziało zaledwie kilka osób. Przedstawiam roboczą wersję okładki „Produktu”, którą zmajstrowaliśmy ze Śledziem, wykorzystując moją ilustrację z laską i robotem. Z takim, jednostronnie laminowanym wydrukiem jechaliśmy na spotkanie z Marcinem „Martinezem” Przasnyckim, do Warszawy. Największymi atutami, jakimi dysponowaliśmy w trakcie tej rozmowy były: zapał, pomysły i bajer Michała, ale wydaje mi się, że także dzięki temu projektowi historia „Produktu” mogła się na dobre rozpocząć. Co potwierdzają słowa Śledzia: „Okładka to była szybka robota. Logo zrobiliśmy chyba w kwadrans (na szczęście, zmieniliśmy je w 10 numerze). Już nie pamiętam, czy przyznaliśmy się do tak szybkiej roboty Martinezowi, który nas początkowo wydawał. Chyba tak, ale on był zachwycony tym, co widzi, więc... Luzik. Poszło.Na deser zaserwuję trzy strony komiksu „Aurora - Black or White” (scenariusz i ołówek - Śledziu, tusz - A. Janicki), który ukazał się w czwartym (3/2000) numerze „Produktu”. Historyjka wzbudziła chwilowe napięcie w stosunkach Produkt Crew z Jackiem Michalskim, współtwórcą postaci Aurory i Samsona, z racji szalonego pomysłu Śledzia, aby Samsona pozbawić (Auć!) „męskości”. Ostatecznie dramatyczna przygoda dzielnego gliniarza została opublikowana z nieśmiałym przyzwoleniem Jacka. Z pamiętnika Śledzika: „Ten czwarty numer to numer, którego kompletnie nie pamiętam. Był pierwszym, którego ostatni egzemplarz zgubiłem (nie mam dziś chyba z ośmiu numerów „Produktu”), więc pamięć o nim ginie w próbach przywrócenia o nim pamięci. Bardzo, bardzo chciałem napisać nową historyjkę z Aurorą, która miała już wyrobioną wśród czytelników komiksowych markę, dzięki publikacjom w „Czasie komiksu”, zwyczajowo jednak chciałem coś od razu zepsuć, czyli obciąć Samsonowi to i owo, bo obcinanie samcom alfa uważam za obowiązek absolutnie każdego. Jacek, jasne, był niepocieszony, ale to była moja zemsta za to, że kiedyś grzebał mi w kompie, podczas jednej takiej bibki na Szwederowie, na którą z Fuksem (świetne psisko z niego było) wpadł.

NJUSY

wtorek, 5 stycznia 2010

Archiwum P - część pierwsza

Jako się rzekło, czas ratować honor bloga wspominkowymi materiałami związanymi z dziesiątymi urodzinami magazynu komiksowego „Produkt”. Wiadomo, że reklama jest dźwignią handlu, czy jednak w wypadku „Produktu” można by wskazać jej znaczący udział w sprzedaży, nie mam pojęcia. Autorem prezentowanych reklam był Śledziu a zamieszczał je zaprzyjaźniony organ miłośników gier konsolowych i video „Neo Plus”. Zapowiedzi kolejnych numerów „Produktu” ukazywały się regularnie, aż do samego końca. Poza tym za pośrednictwem blankietów tam drukowanych można było zamówić brakujące numery „P”. Nie wszystkie reklamy z „Neo Plus” przetrwały w moim archiwum, gdzieś zapodziałem również te zamieszczane min. przez „Science Fiction”, ale i tak zbiór wydaje mi się dosyć interesujący. Głównie, dlatego, że ich design i przekaz słowny idealnie oddaje nowatorski i niekonwencjonalny charakter zjawiska, jakim był „Produkt”. Oto kilka zdań komentarza od samego Śledzia: Szyłem z tego, co miałem pod ręką i jak widzę po latach, nie zawsze schludnie i z głową, ale zawsze na wesoło. Szyło się ze: zdjęć pierwszokomunijnych młodszego brata („dostałem od taty”), archiwalnych zdjęć rodzinki („narodził się nowy, świecki...”), zdjęć kumpli („before, after”) czy siebie samego (zdjęcie z ogolonym łbem z nazwą magazynu „pod włosem”, wyglądającą na błąd przy składzie a nie tatuaż). Troszkę się dorysowywało i już reklama do magazynu NEO+ była gotowa. .............................................................................................................................. Zapraszam wszystkich do zerknięcia na starą stronę „Produktu” uruchomioną po latach dzięki fanom magazynu z Motywu Drogi i WAK-a. Zapoznajcie się również ze sporządzoną przez zespół Motywu Drogi listą tytułów, które uczyniły z „Produktu” kultowy magazyn.

środa, 30 grudnia 2009

Do siego roku!

  • Gildia Komiksu” zaprezentowała listę „Top 20” październikowych bestsellerów swojego sklepu w kategorii „komiks”. „Binio Bill i Szalony Heronimo” uplasował się na piątej pozycji. Następny lokalny akcent w tym notowaniu to ósma lokata Śledzia i „Porwania na srebrnym ekranie”, czyli trzeciej części „Wartości rodzinnych”.
  • O Śledziu, który wskrzesił polski komiks” - to tekst poświęcony dziesiątym urodzinom magazynu „Produkt”, zamieszczony przez Tomasza Pstrągowskiego w serwisie „Komiksomania”.
  • Także na prywatnym poletku Michała możemy znaleźć kolejną porcję wspomnień dotyczących „Produktu” i przy tej okazji chciałbym poinformować wszystkich zainteresowanych, że my również uchylimy nieco drzwi do „Archiwum P” i w ten sposób planujemy wkroczyć w rok 2010. Wszystkiego najlepszego!
Produkt 01/1999 - projekt okładki: Śledziu, Andrzej Janicki

środa, 23 grudnia 2009

HO, HO, HO!

wtorek, 22 grudnia 2009

Samokrytyka z okazji okrągłej rocznicy

Przyznaję się bez bicia, rażenia prądem i wyrywania paznokci - nawaliłem, a właściwie nawaliliśmy jako zespół! Nasz blog powstał między innymi po to by opisywać istotne i ciekawe wydarzenia związane z bydgoskimi twórcami komiksu. No tak, założenie było zacne, lecz realizacja wciąż napotyka na różne prozaiczne trudności. Nie dość, że wiele ciekawych tematów przeleciało nam koło nosa to jeszcze umknęła nam niezwykle istotna i okrąglutka, bo dziesiąta rocznica narodzin „Produktu”. Skandaliczne niedopatrzenie, powiecie i będziecie mieli rację! Przecież ten kultowy już dzisiaj magazyn komiksowy powstał w Bydgoszczy. Pomysłodawca i główny kreator magazynu to bydgoszczanin Michał „Śledziu” Śledziński. Pierwotny trzon zespołu redakcyjnego to także bydgoszczanie: Łukasz Chmielewski, Krzysztof Mirowski, Maciej „Simson” Simiński i moja skromna osoba. Mleko się rozlało, czar niezwykłych wspomnień członków Produkt Crew nie pojawi się tu i teraz (może za rok?), bo zwyczajnie nawaliliśmy!!! Posypując głowę popiołem zapraszam do zapoznania się z rocznicowymi materiałami na Motywie Drogi, w tym z wywiadem, którego Śledziu udzielił w tym samym miejscu oraz z bardzo wzruszającymi komentarzami pod oboma wpisami. Mea culpa, moja bardzo wielka culpa... Produkt 03/2000 - okładka: Jacek Michalski, Andrzej Janicki, Śledziu

czwartek, 17 grudnia 2009

Ranking

Album „Binio Bill i Szalony Heronimo” zajął 11 miejsce w głosowaniu na „Komiks Października 2009”, portalu Gildia Komiksu. Dziękujemy za głosy!

środa, 9 grudnia 2009

BIK

W najnowszym numerze „Bydgoskiego Informatora Kulturalnego" ukazał się artykuł Macieja Jasińskiego poświęcony premierze albumu „Binio Bill i Szalony Heronimo" oraz wystawie, która miała miejsce podczas MFKiG w Łodzi.

środa, 2 grudnia 2009

Katalog

Jeszcze w trakcie MFKiG wiele osób pytało nas o katalog wystawy prac Jerzego Wróblewskiego, którą można było oglądać w kawiarni Łódzkiego Domu Kultury. Również po festiwalu dostaliśmy kilka listów z zapytaniem, w jakiś sposób zamierzamy upamiętnić to wydarzenie? Doskonale zdajemy sobie sprawę, że na wystawie pojawiło się wiele ciekawostek, które miłośnicy twórczości Jerzego Wróblewskiego chcieliby mieć w zasięgu ręki, na swojej półce. Chwilę to trwało, ale zdecydowaliśmy się nadrobić zaległości. Powstał katalog powystawowy, wydany jako materiał promocyjny. Zawiera najciekawsze prace, jakie zostały zaprezentowane na wystawie w ŁDK - u. Całość liczy 16 stron formatu A5, a jego nakład to jedynie 30 numerowanych egzemplarzy i więcej nie będzie! A jak zdobyć ten katalog? Nie będzie on sprzedawany osobno. Można go nabyć na aukcji Allegro wraz z komiksem "Binio Bill i Szalony Heronimo". Pierwsi chętni do nabycia komiksu wraz z katalogiem znaleźli się błyskawicznie, następna partia pojawi się w sobotę. Można również nabyć sam komiks w dobrej cenie - jeśli ktoś jeszcze nie ma. Zapraszamy!

piątek, 27 listopada 2009

Archiwum JW - część trzecia

Po dłuższej przerwie kontynuujemy prezentację materiałów z archiwum Jerzego Wróblewskiego. Dzisiaj przykłady bardzo różnych zleceń, jakie wykonywał Jerzy Wróblewski : żarty rysunkowe, projekt papieru pakowego dla PSS „Społem” oraz projekt etykiety do wina dla „prawdziwych smakoszy”. ................................................................................................................................

środa, 11 listopada 2009

Kolejna recenzja

Kowboj-Polak kontra Indianin-pijak” - recenzja albumu „Binio Bill i Szalony Heronimo” autorstwa Konrada Wągrowskiego w „Esensji”.