wtorek, 29 września 2009

Jubileusz

Z okazji dwudziestych urodzin Międzynarodowego Festiwalu Komiksu w Łodzi, w sieci pojawiła się całkowicie oddolna i fanowska inicjatywa Roberta Trojanowskiego honorująca tą jubileuszową edycję Festiwalu. Na stronie www.mfk20.pl każdy może złożyć swoje życzenia łódzkiej imprezie.

piątek, 25 września 2009

MFKiG w „Gazecie Wyborczej”

W dzisiejszym wydaniu „Gazety Wyborczej” można znaleźć wkładkę poświęconą nieuchronnie zbliżającemu się XX Międzynarodowemu Festiwalowi Komiksu i Gier w Łodzi. Ośmiostronicowa (po złożeniu) wkładka zawiera min. informacje o festiwalowych wystawach, z których jedna jest poświęcona Jerzemu Wróblewskiemu. Ekspozycję ulokowano w kawiarni Łódzkiego Domu Kultury, zatem będzie można zamówić ciacho i coś do picia a następnie przyjrzeć się różnym westernowym dokonaniom Mistrza. Kolejny artykuł „Dwadzieścia lat minęło...” jest materiałem wspominkowym dotyczącym dwudziestoletniej już historii festiwalu, w której bydgoskie środowisko komiksowe zaznaczyło swoją obecność od samego początku, czyli kameralnego - mroźnego - kieleckiego konwentu, który odbył się 2 lutego 1991 roku. Zapraszam do lektury.

środa, 23 września 2009

Praca wre!

Ach ten zapach farby drukarskiej o poranku! Próbne arkusze z okładką BBiSH „klepnięte” wczoraj do druku przez Macieja Jasińskiego. Dłonie mi drżą z podniecenia jak wiele lat temu, kiedy z ekipą „Studia Komiks Polski” wyczekiwaliśmy niecierpliwie na pierwszy numer „Awantury”. Komiks to papier, niech się schowają wszystkie ebooki, pedeefy, webkomiksy...

sobota, 19 września 2009

Co z tym kolorem?

Pierwsze plansze komiksu „Binio Bill i Szalony Heronimo” zaprezentowane w sieci wywołały, ku naszej uciesze, bardzo pozytywne reakcje. Pojawiło się jednak kilka komentarzy dotyczących braku koloru w komiksie. Wypada, zatem zabrać głos i przedstawić zainteresowanym motywy, jakimi kierował się „BB Team” przygotowując do druku taką właśnie wersję ostatniej narysowanej przez Jerzego Wróblewskiego przygody Binia. Zdecydowaliśmy się na publikację czarno - białego komiksu głównie, dlatego, że Jerzy Wróblewski po prostu nie zdążył go pokolorować. Ktoś inny mógłby oczywiście to zrobić, choć z całą pewnością wydłużyłoby to pracę nad przygotowaniem opowieści do druku, zwiększyło koszt całego przedsięwzięcia, cenę jednostkową i w dodatku mogłoby narazić wydawnictwo na krytykę innej grupy odbiorców, niezadowolonych z „profanowania” dzieła mistrza. Opracowując archiwalne materiały każdy wydawca mierzy się z różnymi problemami technicznymi. Jednym z nich jest odtwarzanie plansz, których oryginały się nie zachowały, poprzez skanowanie wydruków np. ze „Świata Młodych” i następnie mozolną obróbkę w programach graficznych. Wszyscy, którzy próbowali coś takiego robić wiedzą doskonale jak żmudne i kosztowne jest to zajęcie, niestety podczas tego procesu można zgubić wiele szczegółów rysunku i trudno osiągnąć naprawdę zadowalający efekt. Mamy na naszym rynku niezbyt pozytywne przykłady takich działań: „Kapitan Kloss”, czy też kilka zeszytów z serii o Kapitanie Żbiku (oba tytuły z wyd. Muza). W wypadku twórczości Jerzego Wróblewskiego zdarza się także, że dysponując oryginalnym czarno – białym komiksem, nie możemy skorzystać z zaginionych blaudruków, na których (jeszcze w latach 90 - tych) kładziono kolor. Pozostaje wtedy rozbarwianie plansz metodą komputerową na podstawie opublikowanego kiedyś komiksu (Vide: ilustracja). Zadanie zdecydowanie łatwiejsze niż w poprzednim wypadku, lecz także obarczone pewnym ryzykiem. Pojawia się, bowiem pytanie o interpretację bardzo niedoskonałych kolorów, jakie uzyskiwano kiedyś w procesie druku (podłe farby i papier) oraz o zakres ingerencji w „oryginalne” dzieło twórcy, czyli poprawianie tego, co wydaje nam się nie dość dobre, zbyt jasne lub zbyt ciemne, zbyt nasycone lub blade, niedopowiedziane lub przeoczone, kiczowate, staroświeckie... itp. Wydawnictwo „Mandragora” wypuszczając na rynek „Tajfuna”, Tadeusza Raczkiewicza było często krytykowane za niezbyt dokładne odwzorowanie kolorów z pierwszej publikacji w „Świecie Młodych”. Ocena owych zabiegów jest zawsze dosyć subiektywna i wydawca, który podejmuje się takiego zadania wkracza na bardzo niepewny grunt. Naszym zdaniem, brak koloru w jakimkolwiek komiksie nie oznacza obniżenia jego atrakcyjności wizualnej i komercyjnej, o czym miłośnicy komiksu powinni już być przekonani obcując od lat z bardzo różnymi propozycjami polskich wydawnictw komiksowych.

czwartek, 17 września 2009

Binio Bill i Szalony Heronimo - plansze

„BB Team” ujawnia pierwsze plansze z komiksu oraz szczegółowe dane dotyczące tej publikacji. Album zostanie wydany w kolekcjonerskim nakładzie 1000 sztuk, z czego do bezpośredniej sprzedaży zostanie skierowanych około 900 sztuk. Wydawca nie planuje dystrybucji w dużych sieciach typu Matras i Empik (przynajmniej na razie). Będzie go można zakupić na stoisku wydawnictwa w trakcie MFKiG już od soboty 3 października, oczywiście w promocyjnej cenie. Podczas łódzkiego festiwalu zostanie zaprezentowana także wystawa westernowej twórczości Jerzego Wróblewskiego oraz odbędzie się spotkanie z Magdaleną Bochniak - córką autora (ŁDK, sala 221, sobota, godzina 11.45). „Binio Bill i Szalony Heronimo” zawiera 48 stron komiksu oraz tekst Macieja Jasińskiego przybliżający postać Binio Billa, ilustrowany niepublikowanymi szkicami Jerzego Wróblewskiego. ................................................................................................................................... Dane techniczne albumu: - ISBN: 978-83-929647-0-4 - Data wydania: Wrzesień 2009 - Data premiery: 03. 10. 2009 (MFKiG) - Format: A4 (210 x 295) - Druk: czarno - biały - Oprawa: miękka ze skrzydełkami - Liczba stron: 52 - Cena okładkowa: w sam raz, czyli 29,90 PLN - Nakład: 1000 egzemplarzy - Wydawca: BB Team

poniedziałek, 14 września 2009

Panie i Panowie!

Witam na nowym blogu. Ociągałem się z ujawnieniem jego istnienia, ponieważ planowałem uroczyste przecięcie wstęgi, ale co sprytniejsi zdążyli już wpisać się na listę obserwujących zanim pojawiły się pierwsze posty. Bieg zdarzeń sprawił, że zmieniłem swoje plany i niniejszym uznaję blog za otwarty! Powody jego powstania są dwa. Pierwszy i najważniejszy to Jerzy Wróblewski, którego twórczość ma szansę po wielu latach ponownie nam towarzyszyć w postaci komiksowych albumów. W związku z tym warto, aby także w internecie było miejsce, do którego będzie można zajrzeć i zapoznać się z różnymi informacjami dotyczącymi tego znakomitego twórcy. W pewnym sensie „Binio Bill i inni” będzie także spełniał funkcję oficjalnej witryny firmy „BB Team”, korzystając z materiałów udostępnionych przez to wydawnictwo i biorąc bezpośredni udział w promocji wszystkich publikacji. Ogarnięcie choćby tylko najważniejszych spraw będzie zadaniem dosyć czasochłonnym i dlatego liczę na pomoc kilku współpracowników, miłośników i znawców dokonań Jerzego Wróblewskiego. Aby jednak blog nie miał wyłącznie charakteru bazy danych, o J. Wróblewskim, postanowiliśmy poszerzyć jego formułę o przegląd najciekawszych zdarzeń z bydgoskiego podwórka komiksowego, bo przecież jest to miejsce zamieszkania wielu twórców komiksu i miejsce pochodzenia dla kilku kolejnych, którzy zdecydowali się na emigrację do innych miast. Tym bardziej, że niektórzy z nich nie otworzyli jeszcze własnego okienka w internecie a w zaciszu domowym rysują różne ciekawe rzeczy, które warto pokazać, Urbi et Orbi.

niedziela, 13 września 2009

Jaszczu i powrót do dzieciństwa

Trybucik dla Binio Billa w wykonaniu Piotra JASZCZU Nowackiego.

czwartek, 10 września 2009

Binio Bill

Zatem już wszystko jasne. Nowa oficyna wydawnicza „BB Team” założona przez córkę Jerzego Wróblewskiego zadebiutuje na naszym komiksowym rynku albumem „Binio Bill i Szalony Heronimo”. Komiks powstał w 1991 roku na krótko przed śmiercią Jerzego Wróblewskiego. Myślę, że postaci Binio Billa żadnemu miłośnikowi komiksów w Polsce nie trzeba przedstawiać a z zarysem opowieści wszyscy mogą zapoznać się w serwisach komiksowych. Spotkał mnie zaszczyt i ogromna przyjemność uczestniczenia w przygotowywaniu tego komiksu do druku oraz możliwość zaprojektowania okładki i różnych elementów graficznych dla tej publikacji oraz na potrzeby wydawnictwa „BB Team”. Rysunki na okładce to oczywiście fragmenty kadrów, które wyszły spod ręki Jerzego Wróblewskiego. Główny motyw z oryginalnego projektu okładki pojawi się za to w kilku wariantach i w kilku innych miejscach. Komiks wymagał solidnego opracowania pod względem graficznym i literackim, bo choć był ukończony, Jerzemu Wróblewskiemu zwyczajnie zabrakło czasu na dokonanie niezbędnego retuszu ilustracji jak i poprawki scenariuszowo - językowe. W tej ostatniej kwestii solidną robotę redakcyjną wykonali: Maciej Jasiński (scenariusz) oraz Sylwia i Maciej Kowalscy (korekta). Przy tej okazji należą się także podziękowania Romanowi Maciejewskiemu, który wspomagał mnie swoją znajomością programów do grafiki wektorowej. Romek zaprojektował również bardzo zgrabną czcionkę, na podstawie najładniejszych liter wybranych z oryginalnych dymków, co umożliwiło ich całkowitą wymianę. Kolejną osobą, zaangażowaną w publikację tego albumu jest Krzysztof Mirowski, który znakomicie orientuje się w meandrach komiksowego rynku i zajął się aktywnie różnymi działaniami promocyjnymi. Bardzo się cieszę, że to przedsięwzięcie znalazło wreszcie swój szczęśliwy finał. Oznacza to, bowiem, że znacznie dłużej zachowamy w pamięci twórczość J. Wróblewskiego, chociaż do tej pory miał w dorobku ponad sześćdziesiąt samodzielnych zeszytów i albumów komiksowych o łącznym nakładzie ponad ośmiu milionów egzemplarzy! Nie wątpię, że kolejny album z przygodami Binio Billa okaże się sukcesem, a to oznacza również, że prawdopodobnie światło dzienne ujrzą inne niepublikowane materiały z rodzinnego archiwum oraz wznowienia nieco już zapomnianych tytułów. (10 wrzesień 2009 - materiał skopiowany z ajanicki.blogspot.com)

Jerzy Wróblewski

„Miesiąc sierpień szczególnie zapisał się w biografii Jerzego Wróblewskiego - z jednej strony wyznaczając początek bogatego w twórczość życia, a zarazem określając jego koniec pół wieku później. W tym właśnie miesiącu miłośnicy twórczości tego klasyka polskiego komiksu powojennego obchodzą dwie rocznice związane z osobą zmarłego rysownika; 7.08-go - urodzin, zaś 10.08-go - jego śmierci.” - Fragment artykułu Marcina Jaworskiego wykorzystanego min. jako notka biograficzna J. Wróblewskiego w serwisie Gildia Komiksu. Jerzy Wróblewski zmarł 10 sierpnia 1991 roku. Odszedł zbyt wcześnie, bardzo nam go brakuje, nikt nie zajął jego miejsca... Oklepane, patetyczne frazesy, które bardzo często słyszymy i wygłaszamy, wspominając kogoś, kogo z nami już nie ma. Zastanawiam się niekiedy, jakie komiksy Jerzy Wróblewski mógłby narysować gdyby jeszcze trochę pożył? Jak potoczyłaby się jego kariera, jaką metamorfozę przeszłaby jego twórczość gdyby miał możliwość wykorzystania w pracy komputera? Bez wątpienia tak wszechstronny artysta radziłby sobie teraz znakomicie. Moda na komiksy historyczne, seria o polskich olimpijczykach itp. Chyba zdominowałby ten przedział rynku, bo rysowników sprawnie posługujących się realistyczną konwencją jest u nas naprawdę niewielu, zbyt mało. Z łatwością mogę wyobrazić sobie jego powrót do postaci Żbika, kolejne komiksy sensacyjno - przygodowe czy westerny. Miałby dzisiaj 68 lat. Nie wierzę, żeby rysowanie komiksów mu się kiedykolwiek znudziło, choć miałby prawo odcinać kupony od swojego potężnego dorobku i tylko raz na jakiś czas przygotować kolejny album z przygodami Binio Billa. Odszedł zbyt wcześnie... Jestem o tym głęboko przekonany. Projekt okładki do książki Macieja Jasińskiego, która niestety nie jest jeszcze ukończona. (9 sierpień 2009 - materiał skopiowany z ajanicki.blogspot.com)