sobota, 7 sierpnia 2010

Sierpniowe rocznice

    Był dzień 7 sierpnia 1941 roku i jak przystało na ten Wielki Dzień każdego z nas, ryczałem ponoć głośniej niż dzisiejszy tranzystor. Wkrótce jednak moje wokalne inklinacje przerodziły się w nieodpartą chęć rysowania tego, co działo się wokół mnie. Uznając tę skłonność za możliwą do wyleczenia wstąpiłem do Liceum Sztuk Plastycznych. Niewiele pomogło, gdyż zaczęły występować u mnie ataki, w wyniku których kreśliłem ołówkiem satyrę na ludzkie przywary.
    W wieku lat 17 uspokoiłem się nieco, bo moje rysunki zapachniały farbą drukarską na łamach prasy bydgoskiej. Potem zacząłem ilustrować, a także pisać powieści rysunkowe dla młodzieży, co do dziś czynie na łamach „Dziennika Wieczornego” w tejże Bydgoszczy.
    Służba wojskowa, trzeba przyznać, wyrobiła we mnie siłę i odwagę o tyle, że ośmieliłem się wysłać swoje pomysły w świat. W ten sposób trafiłem do wielu pism w kraju, a od ośmiu lat korespondencyjnie współpracuję z „Karuzelą”.
    Cóż więcej mogę o sobie powiedzieć? Rysuję - więc jestem.
 
Jerzy Wróblewski („Karuzela”, 26 września 1971 roku).


„Miesiąc sierpień szczególnie zapisał się w biografii Jerzego Wróblewskiego - z jednej strony wyznaczając początek bogatego w twórczość życia, a zarazem określając jego koniec pół wieku później. W tym właśnie miesiącu miłośnicy twórczości tego klasyka polskiego komiksu powojennego obchodzą dwie rocznice związane z osobą zmarłego rysownika; 7.08 -go - urodzin, zaś 10.08 -go - jego śmierci.” - Fragment artykułu Dr Marcina Jaworskiego (Zakład Edukacji Artystycznej UMK w Toruniu).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz